22 czerwca 2011

Eugeniusz Kwiatkowski płynie ku morzu

„Bardzo dziękuję wszystkim zaangażowanym w rejs popiersia mojego Dziadka Eugeniusza Kwiatkowskiego do Szczecina. Jestem wzruszona, bo zarówno uczestnicy rejsu jak i kibice okazują wiele sympatii i uznania mojemu Dziadkowi. Jestem zaskoczona, że pamięć o Jego dokonaniach ciągle trwa, choć minęło już tyle lat od czasów, gdy starał się nadawać tempo i rozmach rozwojowi naszej gospodarki. Życzę rejsowi stopy wody pod kilem i serdecznie pozdrawiam” – Julita Maciejewicz-Ryś, 21 czerwca 2011.

„Minęło już tyle lat od czasów, gdy starał się nadawać tempo i rozmach rozwojowi naszej gospodarki”… W trakcie wielu spotkań, niekiedy bardzo niespodziewanie, słychać – „a Eugeniusz Kwiatkowski” – i słowa o menedżerskiej skuteczności w polityce, o śmiałej wizji gospodarczej, o przedsięwzięciach, które zainicjował. I dalej słowa żalu, że we współczesnym życiu publicznym Polski nie ma osoby na miarę „przedwojennego” ministra i wicepremiera.

Legenda Eugeniusza Kwiatkowskiego jest żywa nie tylko w Gdyni, budowie której z tak wielkim sukcesem patronował. Żyje również w innych miejscach. Powraca. I narasta.

Rejs, w który wyruszyło właśnie popiersie Eugeniusza Kwiatkowskiego rozpoczął się w Gliwicach. Przez Kędzierzyn-Koźle, Opole, Dolny Śląsk płynie Odrą do Szczecina, gdzie zostanie uhonorowane 2 lipca na zakończenie Flisu Odrzańskiego 2011. To wydarzenie nie tylko miłe, ale i symboliczne: przedwojenny polityk zostanie uhonorowany na ziemiach, które Polska objęła dopiero wskutek wojny. Cóż takiego łączy tamte terytoria z „gdyńskim” patronem? Otóż był on również promotorem transportu rzecznego i budowy kanałów żeglownych. Jeszcze w 1938 roku inicjowane przezeń roboty publiczne kierowane były w dużej części na budowę szlaków wodnych w Wielkopolsce i na Polesiu. Po wojnie, w 1945 w Szczecinie i w 1946 w Gliwicach głosił program, zgodnie z którym obok szybkich kolei, autostrad i lotnisk rozwijana miała być rzeczna sieć transportowa. Od Odry w Opolu miała biec ku północy nowa droga wodna, łącząca Śląsk z portami Gdańska i Elbląga. Kanał Dunaj – Odra zbudowalibyśmy wspólnie z Czechosłowacją, dla której „oknem na świat” miałby stać się Szczecin. Ziemie odzyskane miały stać się dla Polski nowym regionem dobrobytu – „dzikim zachodem”, ale bogatym w przejęte fabryki, uregulowaną, żeglowną Odrę oraz w możliwości zagospodarowania się osadników bez walki z wrogimi plemionami.

Stało się inaczej. Eugeniusz Kwiatkowski u progu PRL został usunięty z polityki, między innymi za to, że domagał się usunięcia armii radzieckiej i zaprzestania dewastacji majątku na terenach nad Odrą.

„Życzę rejsowi stopy wody pod kilem” – pisze do organizatorów i kibiców rejsu wnuczka Eugeniusza Kwiatkowskiego. A z tym może być kłopot. Odra (Wisłą zresztą też) jest w gorszym stanie, niż w 1947 roku. Przestaje być rzeką żeglowną. A Kwiatkowskiego nie ma.

Za udostępnienie fotografii dziękuję Urzędowi Żeglugi Śródlądowej w Kędzierzynie-Koźlu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz