1 czerwca 2011

Metropolia na piasku

   Przed miesiącem, pod koniec kwietnia „wybuchła” sprawa metropolii. Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, wystąpił z projektem statutu stowarzyszenia o nazwie „Gdański Obszar Metropolitalny”. Warto przypomnieć, że gdańska propozycja to wielkie stowarzyszenie, obejmujące prawie 50 gmin i powiatów od Krynicy Morskiej po Choczewo i Sulęczyno, od Tczewa po Władysławowo i Hel. Turystyczno – rolniczo – miejskie „małe” województwo w „dużym” województwie o podobnych charakterze. Głównym celem stowarzyszenia miałoby być rozmawianie i lobbowanie na rzecz przeforsowania w Sejmie projektu ustawy metropolitalnej.
   Paweł Adamowicz udał się w objazd, w trakcie którego spotkał się z życzliwym przyjęciem – głównie wśród potencjalnych członków z południowej części obszaru Metropolii Gdańskiej. Nie ma co się dziwić, że miejscowości leżące na pograniczu obszaru miejskiego Gdańska widzą korzyści i prestiż związany z zaproszeniem do projektu, w którym ze względów geograficznych i tak muszą się znaleźć. Z obojętnym bądź mało entuzjastycznym przyjęciem propozycja spotkała się na północy, w miejscowościach, których więź z Gdańskiem jest słaba, oraz w Gdyni, bardzo czułej nie tylko w sprawach swojej tożsamości i pozycji, ale przede wszystkim stawiającej na integralny rozwój. Od 1926 roku.
   Wojciech Szczurek stanowczo odmówił udziału w przedsięwzięciu. Odpowiedź prezydenta Gdyni została opublikowana w postaci eseju o charakterystycznym tytule: „Metropolia? Jasne że tak. Ale nie tak”. Jest to wypowiedź przeciw mnożeniu bytów ponad miarę, szczególnie w postaci kolejnej struktury dublującej działalność już wcześniej powołanych. Jest to równocześnie głos za rozwijaniem istniejących form współpracy metropolitalnej - W. Szczurek wymienia Pomorski Regionalny Fundusz Poręczeniowy, Pomorski Fundusz Pożyczkowy, starania o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 czy inicjatywę Invest in Pomerania. Rekomenduje też wspólne zarządzanie sprawami komunalnymi – Związek Doliny Redy i Chylonki, inteligentny system zarządzania ruchem TRISTAR, tramwaje wodne na Hel. Bardzo konkretną propozycją jest powołanie wspólnego, metropolitalnego zarządu komunikacji miejskiej.
   „Nie każdy projekt należy wspierać tylko dlatego, że ma nazwę metropolitalny. Zwłaszcza zaś – jeśli jest zły i słaby” – pisze Wojciech Szczurek. To stwierdzenie nie kończy jednak dyskusji nad metropolią. Jak mówią „kuluary” temat wróci wkrótce na forum Rady Metropolitalnej Zatoki Gdańskiej przy zaangażowaniu marszałka województwa. Nie wykluczam jednak, że Gdańsk nie odpuści sobie powołania stowarzyszenia.
* * *
   Metropolia jest pełna piasku. Mimo, że dziś Dzień Dziecka, powinniśmy być dalecy od skojarzeń z zabawami w piaskownicy, a bliscy myślenia o wykorzystaniu dostępu do morza, w tym piaszczystych plaż, stanowiących większość długości granic metropolii. Wypoczynek na morskim brzegu to też biznes – i nie mam nic przeciw temu, by plaża nazywała się „metropolitalna”. Jeśli miałoby to służyć czemuś sensownemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz