8 czerwca 2011

Wisła - rzeka możliwości

Przeciwpowodziowo, żeglugowo, energetycznie, ekologicznie, turystycznie – na różne sposoby można mówić o Wiśle. A każdym z tematów zajmuje się inny urząd. W efekcie nie ma żadnego spójnego pomysłu na „królową” polskich rzek. Tytuł „królowej” zapisuję w cudzysłowiu, bo z dawnej świetności niewiele zostało. Wisła z roku na rok traci swoje walory. Nie staje się przy tym rzeką „dziką” czy „naturalną” jak chcieliby niektórzy, lecz zdziczałą, groźną i zdewastowaną. Popsutą brakiem ludzkiej troski.

Jednym z ostatnich akcentów kadencji prof. Janusza Rachonia jako Senatora RP była konferencja zorganizowana przezeń w Warszawie 2 czerwca, poświęcona właśnie Wiśle. Popłynęło w jej trakcie morze słów, a z niektórych wypowiedzi przebijała bezradność. Nie wznoszono wprawdzie okrzyków antyrządowych, ale rządowy projekt tzw. „ustawy powodziowej” został skrytykowany jako pogłębiający chaos i utrudniający zajęcie się sprawami rzek. Nie było jednak frustrująco – padły bowiem słowa i propozycje napawające otuchą.

Ministerstwo ds. Morza i Rzek – taki pomysł reformy rządu zyskuje coraz szersze poparcie w różnych środowiskach, w tym wśród polityków rządzącej partii. Najogólniej rzecz biorąc miałoby się zajmować wszystkim tym, co z lądu spływa do Bałtyku oraz wszystkim tym, co wypływa i przypływa do polskich portów. W ramach ministerstwa znalazłyby się sprawy infrastruktury dwóch dorzeczy – Wisły i Odry. Pełnomocnik ds. Odry już został powołany, zapowiada się stworzenie podobnego stanowiska ds. Wisły. I oczywiście resort taki przyjąłby odpowiedzialność za gospodarkę morską. Wiele środowisk, nie tylko biznesowych czeka na takie rozwiązanie…

…bo stan obecny jest bardzo krytykowany. Gospodarka morska praktycznie nie ma swojego miejsca w strukturach rządu – traktowana jest jako niezbyt potrzebny dodatek do autostrad, dróg ekspresowych i kolei. Sprawy żeglugi śródlądowej natomiast przekazano ministerstwu, którego celem jest chyba pozbycie się z rzek wszelkich jednostek pływających. Tak już się przyjęło w Polsce, że Ministerstwo Środowiska od ludzi woli ptaki i ryby oraz – mimochodem – popiera transport lądowy. W końcu TIR ryb nie płoszy.

W trakcie senackiej konferencji prof. Janusza Rachonia potwierdzono też: stopień wodny na Wiśle poniżej Włocławka powstanie, Energa zbuduje elektrownię. A dr Tomasz Sowiński, niegdyś wojewoda pomorski, obecnie Prezes Związku Miast Nadwiślańskich podkreśla: chcemy pływać Wisłą, wozić ładunki z portów do Warszawy i Krakowa, chcemy chronić mieszkańców przed powodzią. W tym celu należy konsekwentnie odtwarzać, modernizować i budować infrastrukturę rzeczną. Tym bardziej, że w kolejnej perspektywie finansowania z Unii Europejskiej będą pieniądze na drogi wodne. Jeśli tylko polskie władze będą chciały z nich korzystać. Szkoda, że dotąd nie chciały.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz