6 lipca 2011

Większy Gdańsk, mniejszy Gdańsk

Stowarzyszenie „Gdański Obszar Metropolitalny” (SGOM) raczej powstanie. Formalnie ma to być alians gmin i powiatów na rzecz zmiany prawa dotyczącego zarządzania skupiskami miast, a nieformalnie – zaczyn przyszłej administracji „małego województwa gdańskiego”.

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, dobrze przygotował akcję na rzecz stowarzyszenia. Pielgrzymka po województwie przyniosła oczekiwany efekt: w stowarzyszeniu metropolitalnym znalazły się wspólnie takie gminy, jak Sulęczyno, Krynica Morska i Gniewino. A to nie koniec!

Już parę razy „Dziennik Bałtycki” opublikował mapę obszaru metropolitalnego, piętnując czerwonym kolorem tych, którzy do stowarzyszenia przystąpić nie chcą – Gdynię, Wejherowo i Rumię. Na zielono zaznaczani byli ci, którzy już się zdecydowali oraz (nieco jaśniejszymi odcieniami) ci, którzy nie podjęli decyzji. Czerwone wyspy na zielonym tle wyglądają dziwnie, „jasnozieloni” pewnie będą woleli się nieco przyciemnić, niż zaczerwienić.

Za: J.Klein,Metropolitalna deklaracja, "Dziennik Bałtycki" z 28.06.2011

Powstanie „stowarzyszenia metropolitalnego” zmienia nieco mapę samorządową na terenie województwa. Przede wszystkim utworzenie SGOM doprowadzi do ukatrupienia Rady Metropolitalnej Zatoki Gdańskiej, której współinicjatorem, wespół z Pawłem Adamowiczem, był marszałek województwa. Wprawdzie był to „tamten” marszałek (obecnie europoseł Jan Kozłowski), a nie „ten” – ale Mieczysławowi Strukowi może być niezręcznie ogłaszać śmierć bardzo sensownej inicjatywy.

Tymczasem zmienia się w samym Gdańsku – urodziła się inicjatywa zmniejszenia miasta. Wyspa Sobieszewska została przyłączona w czasach Gierka ponoć po to, by być terenem inwestycyjnym budowy przyszłego „portu wschodniego”. Teraz jeden z mieszkańców dobrze nagłośnił ideę, by mieszkańcy dali sobie spokój z przynależnością do miasta, które nie jest w stanie zapewnić drożności jedynego prowadzącego na Wyspę mostu. Pomysł dość desperacki, ale może zyskać pewien poklask, szczególnie gdy wypali inicjatywa referendum w tej sprawie. Co będzie, jeśli…? Nawet nie chcę myśleć, która dzielnica następna może pójść tym śladem. Może Oliwa? W końcu była już kiedyś miastem, a próba uniezależnienia jej od Gdańska miała już miejsce wkrótce po ostatniej wojnie światowej.

To zdumiewające, że miejsca mają pamięć swojej historii, niezależnie od tego, jak różne ludy je zamieszkują.

Powiązane: A. Werońska, Sobieszewo chce się odłączyć od Gdańska, "Dziennik Bałtycki", 22.06.2011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz