31 sierpnia 2011

Polenhof

Wolne Miasto Gdańsk miało być strefą pokojowego współistnienia Niemców i Polaków. Miało być miejscem, w którym - na mocy traktatu wersalskiego - powinny być respektowane i realizowane interesy gospodarcze związane z dostępem Polski do morza i portu. Tymczasem stało się najpierw potworkiem, a potem koszmarem.

Początkowo uciążliwe było uporczywe sabotowanie możliwości handlu międzynarodowego. Strajk komunizujących niemieckich robotników portowych groził paraliżem dostaw broni dla frontu wojny z bolszewikami. A i w czasie pokoju „państwo gdańskie” wyrzekało na budowę portu w Gdyni i chętnie powoływało się na monopolistyczne przywileje, nieopatrznie nadane przez Jagiellonów. Jeszcze chętniej tworzyło różne utrudnienia nie tylko dla polskiego biznesu, ale i dla normalnego, codziennego życia mieszkających tu Polaków. Ograniczenia dotyczące praw mniejszości stopniowo nabierały coraz bardziej uciążliwego charakteru.

1 września 1939 Wolne Miasto Gdańsk zostało włączone do Niemiec, zaś Polaków objęto masowymi prześladowaniami. Początek wojny dotknął nie tylko Westerplatte i Polską Pocztę – mordy i aresztowania odbywały się w różnych częściach gdańskiego „państwa-miasta”, w tym w „Polenhofie”, gęsto zaludnionej przez Polaków kolonii w Dolnym Wrzeszczu, w rejonie obecnych ulic Tadeusza Kościuszki, Bolesława Chrobrego i alei Legionów. Tutaj był polski klub sportowy – Gedania, tu był Polski Dom Akademicki. Tutaj wreszcie była polska parafia, z zaadaptowanym z ujeżdżalni koni kościołem pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa.

Znaczną część mieszkańców i uczestników życia społecznego Polenhofu wymordowano. Przy Brösener Weg (obecnie ulica Bolesława Chrobrego) urządzono filię obozu koncentracyjnego Stutthof. W samym Konzentrationslager Stutthof zamordowany został ksiądz Bronisław Komorowski, proboszcz polskiej parafii. Kościół na ponad 30 lat stał się bazą transportową.

Na 1 września przypadają imieniny Bronisława. Ksiądz Bronisław Komorowski był przywódcą i organizatorem życia społeczno-kulturalnego Polaków, nie tylko z Polenhofu. Co roku w swoje imieniny organizował otwarte garden party. Trudno powiedzieć, czy w 1939 planował swoje święto – tego dnia został bestialsko pobity i uwięziony.

1 września 2011, jak co roku, w kościele św. Stanisława i przed pomnikiem na Placu bł. ks. Komorowskiego odbędą się skromne uroczystości. Warto wspomnieć przy tej okazji Polaków z Polenhofu. Warto wspomnieć też, że nazwa „Wolne Miasto Gdańsk” oznaczała wolność od Polski – ta ponura idea zrealizowała się 1 września.
______________________________________________
Fot.: Kościół pw. św Stanisława - centrum Polenhofu, źródło: Projekt Dolny Wrzeszcz, www.dolnywrzeszcz.pl
Ten sam tekst: ► "Dziennik Bałtycki"
Patrz na ten sam temat - Barbara Szczepuła ► "Polenhof: osiedle w Wolnym Mieście Gdańsk" (naszemiasto.pl, 5 lipca 2009)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz