17 sierpnia 2011

Wędrowki po Wrzeszczu

Wrzeszcz jest dzielnicą Gdańska, którą cenią sobie głównie aktualni i byli mieszkańcy. Oraz znawcy, koneserzy. O ile wiele osób świetnie kojarzy aleję Grunwaldzką, ulicę Słowackiego, Jaśkową Dolinę i „Galerię Bałtycką”, o tyle dolna część dzielnicy, ta „po drugiej stronie torów”, nie jest powszechnie znana. Choć to tutaj, w szpitalu przy Klinicznej, urodziła się spora część mieszkańców miasta.

Wrzeszcz doczekał się ostatnio świetniej książki – „Wędrówki po Wrzeszczu” są efektem trzech lat pracy grupy pasjonatów pod wodzą Katarzyny i Jakuba Szczepańskich. Księga historii Wrzeszcza powstała jako wynik grupowych spacerów, głównie po górnej części dzielnicy. Dolny Wrzeszcz czeka jeszcze na swój czas. Właśnie w nawiązaniu do tej książki odbył się ostatnio spacer, który może dać początek nowej odsłonie „Wędrówek”.

Otóż radni Dolnego Wrzeszcza urządzili przed kilkoma dniami wycieczkę po dzielnicy, niejednokrotnie odkrywając miejsca, w których niektórzy z nich nie byli, a nawet o nich nie słyszeli. Atrakcyjności wędrówce dodał jej gość specjalny, Bogdan Borusewicz, który nie tylko słuchał o historii i sprawach bieżących dzielnicy, ale dzielił się własnymi wspomnieniami, pokazując na przykład domy, w których ukrywał się przed bezpieką w stanie wojennym, czy zakamarki, którymi przed blisko dwudziestu laty można się było przemknąć dyskretnie i niepostrzeżenie. Mowa była o podziemiu – i o tym politycznym czasu słusznie minionego, i o współcześnie istniejących, głębokich piwnicach pod nieczynnym browarem i II Liceum Ogólnokształcącym przy ul. Pestalozziego. Być może doczekają się zagospodarowania?

Współcześnie Dolny Wrzeszcz to wciąż jedna z najgęściej i najliczniej zaludnionych części Gdańska, pełna kryjówek, podwórek, niewidzialnych z ulicy, przejść – lecz coraz trudniej wmieszać się tu w tłum, schować się „za rogiem” i pozostać niezauważonym. I będzie coraz trudniej. Dzielnica „niskopiennej” zabudowy, stuletnich budynków, pełna ogródków i kameralnych uliczek – stoi u progu zmian. Jedynie jej fragment ma zostać poddany rewitalizacji: ulicę Wajdeloty czeka remont z zachowaniem jej historycznych walorów. Tak mówią pisma. Druga strona planów jest jednak inna: tuż tuż, przy samym dworcu kolejowym, ma powstać wysokościowiec wyższy od Bazyliki Mariackiej. W miejsce historycznego stawu przy browarze ma powstać centrum handlowe. Nowy, najwyższy w dzielnicy budynek ma zastąpić unikatową „indiańską wioskę” Nad Stawem – miejsce, w którym nie ukrywał się Borusewicz, lecz… komuniści. Ale było to w Wolnym Mieście Gdańsku.

Zmiany w charakterze okolicy nastąpiły już nie raz – kiedyś największy gdański park został częściowo zabudowany browarem, ogrody kwiatowe oddano w XIX wieku pod budowę linii kolejowej. Nowe Szkoty i Kuźniczki stały się Dolnym Wrzeszczem. Lotnisko powstało, przesunęło się ku obecnej Zaspie, potem się wyprowadziło. W ciągu ostatnich klikudziesięciu lat postawiono nawet kilka bloków mieszkalnych. W tym aż dwa już w XXI wieku! Nie wiem, czy dzielnica łatwo przyjmie kolejne nowości…

Więcej:
 Bogdan Borusewicz odkrywa po latach Dolny Wrzeszcz,  ibedeker.pl, 10.08.2011
 Bodgan Borusewicz w Dolnym Wrzeszczu, Rada Dzielnicy Dolny Wrzeszcz, 9.08.2011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz