8 lutego 2012

10 lutego

„Teraz wolne przed nami światy i wolne kraje. Żeglarz polski będzie mógł dzisiaj wszędzie dotrzeć pod znakiem Białego Orła, cały świat stoi mu otworem” – mówił generał Józef Haller wkrótce po zanurzeniu sztandarów, wbiciu w dno słupa pamiątkowego i wrzuceniu do wody pierścienia na znak zaślubin Polski z morzem. Działo się to w Pucku półtora wieku po utracie okolicznej ziemi na rzecz Prus. Dokładnie: w dniu 10 lutego 1920 roku.

Równo sześć lat później w Warszawie przyjęte zostało Rozporządzenie Rady Ministrów „o zezwoleniu gminie wiejskiej Gdynia w powiecie wejherowskim w województwie pomorskiem na przyjęcie ustroju według pruskiej ordynacji miejskiej dla sześciu wschodnich prowincyj z dnia 30 maja 1853 r.” Innymi słowy 10 lutego 1926 ogłoszono, że licząca wtedy już 12 tysięcy mieszkańców wieś Gdynia stanie się miastem. Pół roku później nowomianowany minister Eugeniusz Kwiatkowski podpisywał decyzje i umowy, dzięki którym podjęto dwie wielkie budowy: gdyńskiego portu i kolei łączącej port ze Śląskiem. W kolejnych latach Kwiatkowski wmówił Polakom, że Polska jest państwem morskim.

10 lutego 1945 uczestnicy konferencji w pałacu Potockich pod Jałtą zbierali się już do domów. Nowy porządek w Europie był już ustalony – Polsce przeznaczono poddaństwo Związkowi Radzieckiemu i zabrano ziemie na wschodzie. Przyłączono za to terytoria na północy i zachodzie, w tym takie, które w skład Polski nie wchodziły nigdy bądź prawie nigdy – jak na przykład spory kawał wybrzeża morskiego wzdłuż południowego Bałtyku. Tegoż 10 lutego 1945 wojska 2 Frontu Białoruskiego rozpoczęły „operację pomorską”, w wyniku której zdobywano i łupiono kolejne tereny, na ogół nie zważając na fakt, iż mają one stać się częścią Polski. Dewastacja trwała w niektórych miejscach jeszcze długo po zakończeniu wojny. Niektórzy twierdzą, że trwa do dziś.

Wkrótce potem, latem 1945, misji Delegata Rządu dla Spraw Wybrzeża podjął się wracający niespodziewanie do Polski Eugeniusz Kwiatkowski. W „małym programie morskim” wyznaczył (i chwilę później zrealizował) przedsięwzięcia „na dziś”, związane z uruchomieniem podstawowej infrastruktury gospodarczej portów i miast morskich. Nakreślił też plan na wiele lat, w którym dostęp do Bałtyku miał stać się fundamentem niezależności Polski nie tylko od Niemiec, ale i od Związku Radzieckiego. Nic dziwnego, że plan ten, zatytułowany „Wielki program morski”, nie miał szansy na realizację.

10 lutego 2012 Polska nie ma „wielkiego programu morskiego”. Małego zresztą też. I nikt nie jest mi już w stanie wmówić, że pozostaliśmy państwem morskim. Zamiast tego w Pucku stoi pomnik Józefa Hallera. A w Gdyni – Eugeniusza Kwiatkowskiego. Przy ulicy 10 Lutego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz