15 lutego 2012

Stalowa Wola

Pierwsza połowa lutego przyniosła gospodarce Drugiej Rzeczypospolitej dwa dobre wydarzenia. Pierwsze z nich, najbardziej oczywiste z pomorskiego punktu widzenia, to decyzja z 1926 roku o nadaniu praw miejskich Gdyni i idący za tym rozwój miasta i portu. Drugie wydarzenie, mające miejsce 11 lat później, to przyjęcie w Sejmie planu budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego – wielkiego skupiska zakładów przemysłowych w Polsce środkowej, czyli między Lwowem, Krakowem i Warszawą.

Eugeniusz Kwiatkowski na wystawie w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli 


Przedsięwzięcie było potężne. Autor planu COP, wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski, mówił wówczas: "Pierwsze zręby rozbudowania przemysłu w tym okręgu - przemysłu, związanego z celami obrony państwa, rozbudowaniem dróg komunikacyjnych, uregulowaniem rzek, z doprowadzeniem i rozprowadzeniem gazu ziemnego i energii elektrycznej, muszą pochłonąć sumę ok. zł 3 miliardów". Na ówczesne czasy to potężne pieniądze, wielki wysiłek finansowy dla państwa, ale i inwestorów prywatnych, którzy w tym przedsięwzięciu odegrali znaczącą rolę.

Przy projektowaniu i budowie przestrzegano kilku zasad. Po pierwsze – rozbudowa produkcji rodzimej w taki sposób, by nie trzeba było liczyć na zawodny import. Po drugie – rozwój własnej myśli technicznej tak, by nie być uzależnionym od patentów zagranicznych. Polskie projekty faktycznie były kapitalne, i dopiero tam, gdzie nie byliśmy w stanie dopracować się własnych rozwiązań, dokonywano zakupów technologii i licencji. Współcześnie taką filozofię nazywa się „gospodarką opartą na wiedzy”.

Trzecim ważnym zadaniem COP było tworzenie miejsc pracy. Okolice, w których skoncentrowano inwestycje, były biednymi i przeludnionymi terenami wiejskimi, a możliwość uzyskania pracy przy budowie czy w przemyśle dawała szansę znaczącego awansu cywilizacyjnego.

Wystawa w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli od wejścia wita Gdynią i morzem

Czwarta z zasad przyjętych przy budowie COP została żywcem wzięta z budowy Gdyni – tzw. „gdyńskie tempo” (zwane niekiedy „amerykańską wydajnością pracy”) oznaczało, że inwestycje realizowane były błyskawicznie. Hasło „przed terminem” zaczęło stanowić normę: trzyletni plan został zrealizowany w dwa lata – położono w tym czasie kilka tysięcy kilometrów infrastruktury transportowej i energetycznej oraz zbudowano kilkadziesiąt fabryk, w większości dobrze prosperujących i dziś. Wiele z nich okazało się współcześnie wielką atrakcją dla inwestorów zagranicznych. Przykładowo – Fabryka Gum Jezdnych nazywa się współcześnie Goodyear Dębica, a cywilna część Huty Stalowa Wola jest własnością firmy Guangxi LiuGong Machinery.

Jednym z rezultatów budowy COP był rozwój miast. Jedno z nich powstało „z niczego”, bez morza, lecz z marzeń. Nazwę wzięło ze słów generała Tadeusza Kasprzyckiego: „Budowa COPu jest to stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność”. Współczesna Stalowa Wola jest „młodszą córką” Eugeniusza Kwiatkowskiego i „młodszą siostrą” Gdyni – o czym nie tylko pamięta, ale i jest z tego dumna.

Godzi się zauważyć, że budżet państwa w tamtym czasie nie miał deficytu, lecz nadwyżkę, a projekt budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego obył się bez finansowania ze środków pomocowych Unii Europejskiej…

Elementy ekspozycji w Muzeum w Stalowej Woli zostały użyczone przez Muzeum Miasta Gdynia. Zamieszczone w notce zdjęcia można powiększyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz