23 maja 2012

COP, czyli dokończ zdanie...

14 maja minęła niemal niepostrzeżenie rocznica wydarzenia, które określiło dzieje Polski w dwudziestoleciu międzywojennym. Otóż tego właśnie dnia Roku Pańskiego 1926, w wyniku akcji Józefa Piłsudskiego obalony został, trochę przypadkiem, rząd Wincentego Witosa, wybitnego polityka ludowego. Rozpoczął się czas sanacji, zaś Polskie Stronnictwo Ludowe, wielce zasłużone dla początków parlamentaryzmu polskiego w XX wieku, popadło w opozycję wobec Marszałka i nowych rządów. Niespełna miesiąc później na scenie publicznej pojawiła się postać zupełnie nieznana wielkiej polityce krajowej – Eugeniusz Kwiatkowski. Wnet rozpoczęło się niesłychane przyspieszenie gospodarcze, z pierwszym wielkim sukcesem – budową portu w Gdyni wraz z prowadzącą doń ze Śląska magistralą kolejową. 

15 maja 2012, czyli w rocznicę nastania pierwszego sanacyjnego rządu odbyła się w Sejmie konferencja, której współorganizatorem był wicemarszałek Eugeniusz Grzeszczak, a patronem – wicepremier Waldemar Pawlak. Dla porządku dodam, że obaj są politykami Polskiego Stronnictwa Ludowego.
W ramach konferencji nie głoszono ludowego smutku czasu przewrotu majowego ani też ludowej martyrologii czasów sanacji. Wręcz przeciwnie, konferencja była jednym wielkim hołdem oddanym Eugeniuszowi Kwiat- kowskiemu. Koleje losu sprawiły, że ludowiec W. Pawlak pełni funkcję rządową (wicepremiera i ministra gospodarki) niemal identyczną z przedwojenną pozycją Kwiatkowskiego (ministra przemysłu i handlu, następnie wicepremiera i ministra skarbu). Zaś ludowiec E. Grzeszczak przewodniczy działającemu w Wielkopolsce Stowarzyszeniu im. E. Kwiatkowskiego. Mógłbym wysnuwać jakieś skomplikowane wnioski polityczne, wszak przedwojenne podziały polityczne potrafią odżywać i współcześnie. Ale powiem prosto: spadkobiercy dawnych przeciwników zasilili grono fanów Kwiatkowskiego

W trakcie sejmowej konferencji przekonałem się ponownie o istnieniu kultu związanego z postacią premiera Kwiatkowskiego, kultu obejmującego środowiska gospodarcze i społeczne z Polski południowo-wschodniej. Nie dziwota – konferencja poświęcona była Centralnemu Okręgowi Przemysłowemu, COP-owi, którego koncepcję stworzył właśnie Kwiatkowski. Występując jako przedstawiciel gdyńskiej Uczelni im. Kwiatkowskiego – głosiłem oczywiście nie tylko chwałę Patrona, ale też Gdyni i portu. W duchu musiałem jednak przyznać – projekt COP pod względem skali i złożoności był wyzwaniem jeszcze większym. Gdyby został dokończony, mielibyśmy potężny przemysł nie tylko militarny, ale i cywilny, oparty na najnowocześniejszych technologiach światowych i na świetnie rozwijającej się własnej myśli technicznej. A Kwiatkowski, namaszczony przez Ignacego Mościckiego na swojego następcę, byłby pewnie prezydentem bogacącej się Rzeczypospolitej. Stało się inaczej. 

Jeśli ktoś próbuje porównywać współczesną budowę EURO-stadionów, EURO-autostrad i EURO-kolei z wysiłkiem przedwojennej Polski czy z mądrością i sprawnością Kwiatkowskiego… (tutaj każdy po swojemu może dokończyć zdanie).

(Dyskusja z Polską w tle)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz