16 maja 2012

Pamiątka z Gdańska - Lenin

Włodzimierz Iljicz Uljanow (ps. Lenin) „wrócił” na stoczniową bramę. A właściwie – na dwie bramy, noszące numery 2 i 3. Nie wiem czemu przypomniało mi się dzieciństwo, gdy lubiłem bawić się u zbiegu ulic Lenina i Józefa Cyrankiewicza…

Kiedy wyjeżdżając w poniedziałek z Gdańska zobaczyłem przy ulicy Jana z Kolna napis „Stocznia Gdańska im. Lenina” i – za nim – „Tworzymy morską potęgę ludowej ojczyzny”, pomyślałem sobie: ot, Andrzej Wajda kręci film o Lechu Wałęsie. Wieczorem, będąc już daleko od Gdańska, zobaczyłem w mediach, że władze miejskie zdecydowały się jednak na zainstalowanie (nocą!) wodza światowego komunizmu również na najsławniejszej stoczniowej bramie nr 2, na Placu Solidarności, przy Pomniku Poległych Stoczniowców.



Fotki z bramy nr 3, czyli "nie tej sławnej"

Intencją prezydenta miasta było przywrócenie sławnej bramie wyglądu sprzed ponad 30 lat. Na poparcie swojej idei Paweł Adamowicz przywołał pogląd znanego architekta oraz opinię profesorki historii sztuki. W przekonaniu tych osób patronat Lenina jest właściwy, a nawet wymagany prawem od właściciela zabytku. Gdzieś w podtekście jest chyba zwiększenie atrakcyjności turystycznej miasta – Lenin może faktycznie być magnesem dla turystów. A już bezcenne będzie zrobienie sobie fotki na tle instalacji złożonej z: Lenina, Jana Pawła II, Orderu Sztandaru Pracy, obrazu Matki Boskiej, tablicy zawierającej 21 postulatów Sierpnia oraz transparentu „Proletariusze wszystkich zakładów łączcie się”. 

Prezydent Adamowicz zapowiada, że do zabytkowej instalacji dołożona zostanie tabliczka, na której przedstawione zostanie wyjaśnienie, o co chodzi. Całość przypominać będzie chyba umowę „chwilówki”, w której „warunki dodatkowe” przedstawione są literkami tak małymi, by nikt nie przeczytał. Ustawiona tuż przy instalacji tablica zatytułowana „Druga Brama - świadek i symbol” zawierać będzie – przeliczyłem – ponad dwa tysiące znaków, czyli tyle, ile tekst, który Państwo właśnie czytacie. Dwa tysiące znaków do przeczytania na świeżym powietrzu wśród przemieszczających się ludzi… Z mojej strony „szacunek” dla optymizmu tych, którzy sądzą, że liczba czytelników - odbiorców przesłania sięgnie jednego procenta wszystkich przechodzących. Lenina zobaczą za to prawie wszyscy. 

W naszej popkulturowej współczesności „widzenie Lenina” odbędzie bez wnikania w głębię przesłania „Drugiej Bramy”. Ale może pojawi się popyt na popiersia Lenina z podpisem „pamiątka z Gdańska”? Zgodnie z wizją miasta jako firmy, zadłużeni lokatorzy mieszkań komunalnych mogliby handlować figurkami w imieniu i na rachunek magistratu… Mam przeczucie, że wódz światowego proletariatu i przywódca Wielkiego Października mógłby sprzedawać się nawet lepiej, niż oferowany w podobny sposób przywódca polskiego Sierpnia i „Solidarności”. 

Nad zabytkową bramą góruje Pomnik Poległych Stoczniowców. Właśnie przez szacunek dla poległych stoczniowców oszczędźmy im sąsiedztwa tow. Lenina. A „bramę Lenina”, jeśli akurat ten z gdańskich zabytków ma być chroniony, można najpierw wykorzystać w filmie Wajdy, a potem wkomponować we wnętrze Europejskiego Centrum Solidarności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz