2 maja 2012

Spod czerwonej latarni

Historyczne śródmieście Gdańska pozostawia w tyle wszystkie inne dzielnice miasta pod względem ich „zabytkowości”. Ot, choćby wrzeszczańską architekturę z początków XX wieku czy nieco późniejszą, z czasów Wolnego Miasta Gdańska. Ta ostatnia - skromna, często nudna pod względem wizualnym, na ogół fatalna pod względem energetycznym. Konserwować czy modernizować? A może wyburzać i zastępować czymś współczesnym?

Zdjęcie profilowe Gdańskiej Obywatelskiej Straży Ochrony Zabytków na facebooku

„Czerwona latarnia” – tak przyjęło się nazywać wieżę czerwonego światła wejściowego do portu w Gdańsku. Jej „zniknięcie” (i wysłanie do przetopu w hucie) stało się powodem do dość szerokiej dyskusji o tym, co w Gdańsku jest zabytkiem i jak traktować wiekową zabudowę. Pod przewodem Aleksandra Masłowskiego, znanego gdańskiego przewodnika, utworzyła się w internecie Gdańska Obywatelska Straż Ochrony Zabytków, której znakiem rozpoznawczym stała się właśnie zdemontowana latarnia. Na forum pojawiło się sporo zdjęć obiektów, które, porzucone przez miasto, pozostawione zostały upływowi czasu. Bo Gdańsk chyba z zasady nie szanuje zabytków w miejscach, w których nie ma turystów.

Ot, choćby wspomniana zabudowa z czasów Wolnego Miasta Gdańska. Słowo „rudera” – niestety – dość dobrze oddaje stan techniczny wielu budynków z tamtego czasu. Można ubolewać nad obyczajami lokatorów mieszkań komunalnych czy właścicieli, którym udało się odkupić mieszkania za ułamek ich wartości. Można współczuć biednemu miastu, którego nie stać na podstawowe remonty należących doń budynków. Można (słusznie zresztą) wyżywać się na zarządcach i administratorach, którzy kasują wspólnoty mieszkaniowe za podstawowe tylko usługi i nie mają ochoty myśleć o czymkolwiek więcej.

Urząd Morski zapewnia, że czerwona latarnia z gdańskiego portu zostanie już w czerwcu zastąpiona nowiutką, mającą odwzorować jej historyczny kształt. Kamienic i domów Wrzeszcza, Oliwy czy Nowego Portu nie da się (i nie ma sensu) wyburzać po to, by je odtwarzać w poprzednim kształcie. Są skazane na termomodernizację: wymianę dachów, okien oraz docieplanie ścian. Co się dzieje z ich elewacjami? Historyczne detale pozostają w sprzeczności z „nowoczesną” ideą styropianu - obtłuc. Przedwojenne okna muszą ulec „nowoczesnej” idei PCV. Oryginalne wzory i barwy elewacji wypadły z pamięci lokalnej społeczności, wyhodowana przez kilkadziesiąt lat szaroburość zastępowana jest zatem najmodniejszym współcześnie kolorem, noszącym nazwę „ostatnia promocja w supermarkecie budowlanym”, dość często urozmaicanym gustownymi paseczkami w innym odcieniu, również pochodzącym z promocji. Najlepiej przy tym wykorzystać materiały, wzorki i paletę barw – koniecznie w kontraście z położonym obok budynkiem czy nawet z sąsiednią klatką schodową. Mój „seledynek” kontra „fiolecik” sąsiada? Paseczki pionowe, poziome czy krateczka? A może cegiełka? A może wszystko razem na jednej elewacji? Czemu nie, w końcu mamy prawo się różnić…

Dolny Wrzeszcz - obiekt zapisany w wojewódzkiej ewidencji zabytków jako "zespół domów"

Nie udało się jak dotąd zebrać zespołu architektów i budowlańców, który zechciałby stworzyć kodeks dobrych praktyk dotyczących sposobu modernizacji starych kamienic Wrzeszcza. Jeśli ktoś miałby ochotę – proszę o kontakt profesjonalistów o zacięciu społecznym. Dla dobra wspólnego.

dwojacki (małpa) op.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz