22 sierpnia 2012

O chemiku-gazowniku, który powiększał Polskę

Artykuł dotyczy wprawdzie osoby powszechnie znanej, ale – podejrzewam – część Czytelników będzie nieco zaskoczona tym, co przeczyta: 

Jeszcze przed pierwszą wielką wojną studiował chemię w Lwowie i w Monachium. Praktyki i staże zawodowe odbywał w gazowniach w Lwowie i Łodzi. Wkrótce został wicedyrektorem gazowni w Lublinie. Wojna trochę zamieszała w jego karierze zawodowej, ale już przeciw bolszewikom występował jako oficer w sekcji chemicznej. Po zwycięstwie nad sowiecką Rosją związał się ze spółką Polskie Towarzystwo Gazownicze, w imieniu której prowadził w Hajnówce zakład suchej destylacji drewna. W tej fazie swojej kariery opublikował kilka artykułów o przemyśle i gazownictwie, a także pełnił funkcję docenta gazownictwa w Politechnice Warszawskiej – z tej pracy zrezygnował na rzecz Fabryki „Azot” w Chorzowie, w której został zastępcą dyrektora do spraw technicznych (zajmował się tam między innymi uruchomieniem instalacji produkcyjnych). Wkrótce przez jakiś czas, już z Warszawy, nadzorował budowę gazociągów oraz kopalń ropy i gazu w południowej Polsce – jego imieniem nazwany został nawet szyb naftowy w Borysławiu, wtedy w Polsce, teraz w granicach Ukrainy. Zadysponował też budowę nowych fabryk – w jednej z nich, produkującej pod Tarnowem nawozy azotowe, został wkrótce dyrektorem naczelnym (firma, nazywająca się współcześnie Zakłady Azotowe Tarnów S.A., jest obecnie cenioną spółką giełdową). Po pięciu latach znów znalazł się w Warszawie, przyczyniając się do dalszego rozwoju przemysłu chemicznego, w tym także produkcji wyrobów gumowych i materiałów wybuchowych. Dopiero kilkanaście lat później, już w trakcie przedwczesnej, przymusowej emerytury, powrócił do pisania o chemii – publikacje z tej dziedziny stały się ważnym źródłem jego dochodów. Dochodów bardzo niewielkich, dodajmy. 

W międzyczasie walnie przyczynił się do budowy portu i miasta Gdyni, stworzył nowoczesną politykę morską Polski, zainicjował budowę dziesiątek fabryk w różnych miastach, szczególnie wielu w położonym w środku kraju Centralnym Okręgu Przemysłowym. Po drugiej wielkiej wojnie przywracał do użytku porty i inną infrastrukturę morską w Gdańsku, Gdyni i wzdłuż całego nowopolskiego brzegu morskiego – od granicy ze zruszczanym wtedy rejonem Królewca aż za Odrę. A w Sopocie, w Wyższej Szkole Handlu Morskiego wykładał historię gospodarczą świata. Wkrótce, wypędzonemu z Wybrzeża przez komunistów z zakazem powrotu, uniemożliwiono także wypowiadanie się w jakichkolwiek sprawach publicznych. 

Jego pasją było wzmacnianie i powiększanie Polski. „Powiększyć Polskę, przełamać opory krępujące jej swobodny i naturalny rozwój wszystkich zdrowych sił wewnętrznych, spotęgować jej znaczenie zewnętrzne – to synonim wyprowadzenia jej na morza przez własne porty i własną flotę” – pisał w 1929 w miesięczniku „Morze”.
Zmarł 22 sierpnia 1974 roku.
Dziś mija rocznica śmierci Eugeniusza Kwiatkowskiego.

"Powiększał Polskę" - tekst → w "Dzienniku Bałtyckim"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz