17 października 2012

Kapucyna

Gdańsk – Europejska Stolica Kultury 2016. To był dobry pomysł, który nie wyszedł. Ale zostało po nim trochę fajnych śladów, z których część ma szansę na długie lata życia. Jednym z nich jest Blog Forum Gdańsk – „konferencja idei”, dedykowana głównie autorom szczególnego rodzaju stron internetowych – pisanych osobiście i systematycznie uzupełnianych o nowe wpisy. Wobec „analogowych” form takiej twórczości używa się słów felieton, pamiętnik czy kronika – ale nie wyczerpuje to bogactwa form i celów, którym służą blogi. Przed paroma dniami odbyło się trzecie już Blog Forum Gdańsk. 

Impreza od początku miała charakter wydarzenia profesjonalnego, realizującego cele postawione przez organizatora – Urząd Miejski w Gdańsku. Zaangażowanie biurokracji miejskiej gwarantuje, że jest to impreza należąca do głównego nurtu („mejnstrimowa”), w tym pod względem bezpieczeństwa finansowego oraz lokalizacji w odpowiednio prestiżowym obiekcie (w tym roku wybrano gminny stadion EURO 2012 na Letnicy). Tym bardziej warto przyglądać się, jak wydawane są pieniądze publiczne i jaką korzyść odnoszą z tego jeśli nawet nie bezpośrednio mieszkańcy czy kasa miejska, to przynajmniej autorytet Gdańska. 

Nie będę relacjonować całości wydarzenia – zostało sprawnie zorganizowane, a jego uczestnicy w przytłaczającej większości byli bardzo zadowoleni. W świat poszło, że Gdańsk jest ok, echa w Internecie będą jeszcze trwać – słowem, buduje się baza dla powtarzania imprezy w latach kolejnych. Co warto podkreślić, wydarzenie nie miało charakteru ściśle konferencyjnego (większość zwykłych konferencji jest obrzydliwie nudna), stanowiło raczej mieszankę cech sympozjum, festiwalu i targów. 


Festiwalowo-targowy wątek Forum objawił się najwyraźniej w formie konkursu, w którym przyznana została nagroda publiczności, a przede wszystkim trofeum główne: tytuł „Blog of Gdańsk 2012”. Komisja konkursowa za najbardziej godną uznała internetową stronę „modowo-szafiarską”, promującą ciuchy i sklepy, złożoną głównie ze sztucznych, pozowanych zdjęć jednej modelki (nadobnej, więc w zasadzie nie powinienem się dziwić jurorom – podobnie jak nie powinienem dziwić się temu, że autorka nagrodzonego bloga promuje na nim swoje zdjęcia zamieszczone przez jednego z patronów medialnych konkursu - ► LINK). W efekcie tytuł „Blog of Gdańsk 2012” przypadł materiałowi nadającemu się nieźle na gazetkę reklamową sklepu tekstylno-odzieżowego w dowolnym mieście.

Nie wygrały warte uwagi (i bez wątpienia gdańskie!) blogi Bartosza Cicharskiego „Gdańsk z dołu” (www.gdanskzdolu.pl), Henryka Jursza „Draftcloud” (www.draftcloud.jursz.pl) i Sylwii Kubryńskiej „Najlepszy blog na świecie” (www.kubrynska.com). Dobre blogi przepadły w starciu z komercją i popkulturą. Współczesna odmiana jarmarku: „Blog of Gdańsk 2012”.

5 komentarzy:

  1. Ta jedna modelka to autorka bloga - Paulina. Wygrała, bo w ocenie jury jej blog był najlepszy. Koniec. Blog spełnia też warunki konkursu - jest pisany przez osobę z Gdańska. Ciekawe, że podobnych kontrowersji nie budzi nagroda publiczności dla bloga kulinarnego:)

    A dla mnie, i dla innych blogerów gdańskich, to chyba sygnał, aby wziąć się solidnie do pracy i wygrać za rok:)

    OdpowiedzUsuń
  2. > Bartosz
    OK, wygrała. Werdykt jury był mocno taki sobie. Na takie werdykty mogą sobie pozwalać jurorzy imprez mocno osadzonych na rynku, ale nie takich, które chcą pozycję zdobywać.
    Nagroda publiczności rządzi się zupełnie innymi prawami - disco polo na festiwalu operowym by raziło zdecydowanie mniej, gdyby zostało nagrodzone przez publiczność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może BFG jest imprezą mocno osadzoną?

      Usuń
    2. W trzecim roku?! Może faktycznie nie doceniam...

      Usuń
  3. http://kapuczina.blogspot.com/2012/01/i-believe-in-god-father-almighty.html

    W górę serca!

    OdpowiedzUsuń