10 października 2012

Praca dzięki Unii

Rośnie zatrudnienie w administracji publicznej. Coraz większa ilość obowiązków administracyjnych rodzi zapotrzebowanie na coraz większą liczbę urzędników. A znaczna część nowych obowiązków wynika z konieczności wydania pieniędzy określanych jako „fundusze europejskie”. 

Dużo, bardzo dużo pieniędzy „europejskich” zostało przyznanych Polsce w ostatnich latach. Jednym z podstawowych celów wydawania tej kasy jest podniesienie aktywności zawodowej Polaków i przeciwdziałanie bezrobociu. I faktycznie – Ministerstwo Rozwoju Regionalnego oceniło ostatnio, że udało się „zaktywizować” tyle osób, że bezrobocie jest mniejsze (niż mogłoby być) o ponad 1 (słownie: jeden) procent, zaś wskaźnik zatrudnienia wzrósł o niemal 1 (słownie: jeden) procent. Liczby te przedstawiane są przez ministerstwo jako sukces. Ćwierć miliona nowych miejsc pracy, w tym sto tysięcy nowoutworzonych mikroprzedsiębiorstw – te dane robią wrażenie. Ale… 
W dzieleniu kasy biorą udział przede wszystkim urzędnicy – to oni sprawdzają poprawność wniosków, oni dokonują ich oceny, oni przygotowują i podpisują umowy o dofinansowanie, oni rozliczają wydawane pieniądze, oni kontrolują poprawność wykonania umów i wydatkowania środków. To duża praca. Oprócz urzędników są ci, którzy wnioski o dotacje przygotowują lub doradzają przy przygotowaniu, przygotowują rozliczenia i sprawozdania – wykonują wiele zadań związanych z pozyskaniem i wydawaniem pieniędzy. To także duża praca. Samych instytucji dzielących środki UE i nadzorujących ich wydatkowanie jest w Polsce 173 (słownie: sto siedemdziesiąt trzy). Liczba urzędników zaangażowanych w „europejskie” procedury szacowana jest na kilkadziesiąt tysięcy. Etatowych pisarzy wniosków, „europejskich” doradców i księgowych nikt chyba nie policzył. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego szacuje też, że personel bezpośrednio zaangażowany w realizację projektów unijnych to kolejnych co najmniej pół miliona osób. 

Jaki wniosek płynie z powyższych danych? Przytłaczająca większość miejsc pracy utworzonych dzięki funduszom europejskim wiąże się z pracą przy obsłudze tych funduszy. A nie w normalnej gospodarce. Co się stanie, gdy rzeka kasy się skończy? O ile wzrośnie bezrobocie? 

„Polska jest wyjątkowo imponującym przykładem wykorzystania funduszy strukturalnych” – cytuje Ministerstwo Rozwoju Regionalnego Johannesa Hahna, komisarza UE ds. polityki regionalnej. Gdy to czytam, zastanawiam się, jak bardzo źle wydawane są pieniądze w innych krajach.


Tekst opublikowany w "Dzienniku Bałtyckim"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz