24 października 2012

Szklana Góra

Jak przez mgłę pamiętam baśń o szklanej górze. Chodziło mniej więcej o to, że kolejni rycerze, aby zdobyć księżniczkę, wspinali się pod górę i… i efektownie z niej zjeżdżali (po szkle) nie osiągając szczytu. Ostatnio poczułem się trochę jak rycerz u stóp szklanej góry. A konkretniej – u wrót podobnego szklanej górze Domu. 

Pierwszy raz stanąłem przed Domem w pewien poniedziałek. Wejść mi się nie udało, bowiem… w poniedziałki Dom nieczynny. Jak się potem dowiedziałem, w każdy poniedziałek Dom ma „dzień gospodarczy”. Moje drugie podejście skończyło się niepowodzeniem z innego powodu – Dom, jak się okazało, nie jest otwarty popołudniami, o wieczorach nie mówiąc. Trzeci raz Dom powiedział mi, że mnie wpuści (i to za darmo!) pod warunkiem, że poczekam prawie pół godziny, bo we wtorki wpuszcza się tylko co pół godziny. Zimno było, więc poszedłem sobie precz. Przyszedłem w piątek, przywitała mnie informacja, że Dom – wyjątkowo – nieczynny. Za piątym razem, a było to w następny wtorek, stanąłem u wrót Domu, odczekałem na magiczne pół godziny – i, wyobraźcie sobie Państwo, Dom mnie wpuścił! A przynajmniej tak sądziłem… Tymczasem tuż za progiem Strażnik Domu rzekł do mnie temi oto słowy: „Zgodnie z Art. 10.2, ustawy o Muzeach z dnia 21 listopada 1996, zaktualizowanej 29 czerwca 2007 roku, do zwiedzania udostępnione są jedynie wystawy stałe Domu Uphagena prezentujące rekonstrukcje wnętrz mieszczańskich.” 

Nie pamiętam, jaki był finał baśni o szklanej górze. Nie wiem, czy rycerzom góra z księżniczką (a może księżniczka z góry) nudziła się już po jednym niepowodzeniu, czy znalazł się może śmiałek, który podjął wiele prób, może użył podstępu – i zdobył górę (i księżniczkę). Może być też tak, że nie udało się żadnemu. 

Nie wiem, jaka niespodzianka spotka mnie jeszcze w drodze na wystawę „Architektura i urbanistyka Wolnego Miasta Gdańska”, prezentowaną ponoć w Domu Uphagena. Piszę „ponoć”, bo po piątej próbie wejścia nie mam pewności, czy wystawa na pewno jest. A jeśli nawet – tracę wiarę w możliwość jej zobaczenia. Może z tą „księżniczką” nie jesteśmy sobie przeznaczeni? 

Najlepsza znana mi prezentacja architektury Wolnego Miasta Gdańska (w tym zdjęcie mojego liceum - Pestalozzischule) dostępna jest na internetowej stronie www.dolnywrzeszcz.pl, prowadzonej przez Jarosława Wasielewskiego i Jana Daniluka, autorów książki "Dolny Wrzeszcz i Zaspa".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz