5 grudnia 2012

Kolej na rzeki

Kolej jaka jest – każdy widzi. Do tego pasją osób zarządzających polskim kolejnictwem jest psucie. Źle zaplanowane inwestycje i remonty, łatwość podejmowania decyzji uciążliwych dla klientów, osobliwe decyzje „restrukturyzacyjne” – to wszystko pogrąża i tak marny wizerunek kolei. I sprzyja podejmowaniu prostych decyzji, na przykład dotyczących zakupu samochodu przez potencjalnych pasażerów. No i decyzji o wyborze środka transportu ładunków – okazuje się, że łatwiej, a często i taniej jest zorganizować transport na ciężarówkach. W rezultacie możemy szczycić się wysoką pozycją polskich firm transportowych w skali europejskiej. A pozycja kolei, choć PKP Cargo wciąż jest drugą największą firmą w Europie, słabnie. Dzieje się tak wbrew wszelkim wytycznym i staraniom Unii Europejskiej. 

Nie jest nowością informacja, że Polska nie będzie w stanie wydać na kolej tyle, ile na ten cel dostaliśmy. W tej sytuacji pieniądze mają dwie możliwości – grzecznie wrócić do centralnego worka w Brukseli, albo pójść na inny transport w Polsce. Drogowy odpada – Europa dojrzała już do wniosku, że ciężarówki są drogim i mało efektywnym środkiem przewożenia towarów (a i atrakcyjność osobówek też spada). Na trasy szybkiego ruchu kasy już nie dostaniemy. Co więc nam zostaje? Odpowiadam: rzeki! 


Konwent Marszałków Województw RP uchwalił przed paroma dniami stanowisko, w którym apeluje do rządu o podjęcie starań o odrodzenie transportu wodnego. Marszałkowie zwracają uwagę, że Polska nie zauważyła polityki transportowej UE, że rząd nie akceptuje faktu, że przez terytorium kraju wytyczono plany międzynarodowych dróg wodnych, że wpisaną w Konstytucję zasadę zrównoważonego rozwoju polskie władze rządowe mają w niewłaściwym miejscu. I piszą Marszałkowie wspólnie: „Apelujemy o podjęcie działań, które stworzą szansę na powrót polskich dróg wodnych na mapy transportowe Europy”. I powiadają, że transport rzekami to element nowego projektu rozwoju cywilizacyjnego. Marszałkowie to wiedzą, ale nie wiem, czy rozumie to premier i jego ministrowie. Szczerze mówiąc... Chciałbym się mylić, ale wątpię. 

Pomorski Klaster Rzeczny, a jest taka nowa organizacja wspierana przez województwo ze środków unijnych, już poparła stanowisko marszałków. Członkom klastra chodzi w uproszczeniu o to, by z Gdańska do Warszawy zamiast siedemdziesięciu tirów z kontenerami popłynęła załadowana tymiż siedemdziesięcioma kontenerami ekologiczna barka. Jedna barka. Tak się dzieje w Niemczech, we Francji czy Szwecji, nie mówiąc już o Niderlandach. A w Polsce Wisła i Odra zarastają, stają się coraz mniej stabilne i zamiast służyć transportowi, zwiększają ryzyko katastrofy i nieszczęścia powodzi. 

Stanowisko marszałków ► tutaj (.pdf)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz