6 stycznia 2013

Powrót Lenina

Tytuł "Powrót Lenina" kojarzyć się może z "Powrotem Różowej Pantery". O ile jednak Pantera jest bohaterem całkiem fikcyjnym, to Lenin nie jest postacią tylko komiksową. Nie lubię Lenina jako twórcy zbrodniczego systemu sowieckiego. Nie lubię Lenina za to, że Polska była dlań problemem "do likwidacji". Nie widzę powodu, dla którego miałbym Lenina polubić z powodu kampanii prowadzonej przez niemieckiego dostawcę usług telekomunikacyjnych. Mam za to powód, by tego dostawcę znielubić.
"Oswajanie" postaci Lenina na użytek współczesnej popkultury, jakkolwiek niezbyt estetyczne, wydaje się nieuniknione. Postacią popkultury stał się już inny zbrodniarz, Che Guevara, postacią taką staje się powoli Hitler. Komiksowy wizerunek przyczynia się do złagodzenia postrzegania idei i skutków działalności tych postaci. Ociepla ich wizerunek. Może dwadzieścia lat po upadku systemu Lenina w Europie czas na to, by podchodzić do tematu bardziej obojętnie? Tym bardziej do Hitlera, którego twór przegrał lat temu prawie 70? W końcu historia uczy, że najzaciętsi wrogowie potrafili zawierać sojusze i przyjaźnie po upływie znacznie krótszego czasu...
Znajdź 10 szczegółów, którymi różnią się zdjęcia powyżej. No, przynajmniej dwa szczegóły...
Akcja "Goń z reklamy bolszewika" na Facebooku: http://www.facebook.com/events/418703461539373/

2 komentarze:

  1. Ależ Hitler i Stalin już byli w reklamie. I to niezłej, moim zdaniem.
    http://natemat.pl/38539,hitler-stalin-i-hussein-potraceni-przez-samochod-przypominaja-o-bezpiecznej-jezdzie-zbyt-mocne

    A Lenin? Cały ten jego system ośmieszył się już dawno temu, on sam zaś właśnie został sprowadzony do poziomu Myszki Miki. Bardzo dobrze. Choć sam plakat słaby... Spot też nie porywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwna reklama...
      A system (który niby się ośmieszył) ma swoich wyznawców i w świecie, i w Polsce. I to całkiem sporo.

      Usuń