28 lutego 2013

Metropolitalnie

Budowa nowych arterii doprowadziła do wzrostu liczby samochodów – korków od tego nie zrobiło się mniej. Nie pomogła nawet funkcjonująca na niezłym poziomie komunikacja miejska. To we Wrocławiu. Tymczasem są kraje, w których przebudowuje się drogi tak, by poprawić warunki życia pieszym i rowerzystom. Więcej – wyłącza się ruch na szerokich jezdniach wybudowanych przed kilkudziesięciu ledwie laty. Choćby nad Sekwaną w Paryżu.

Jeśli mamy doganiać poziom rozwoju cywilizacyjnego Europy Zachodniej, to należy postawić sobie pytanie: które z obecnie budowanych bądź planowanych miejskich autostrad będziemy burzyć, a dla których szukać nowego zastosowania. A może wszystkie nowe trasy przetrwają, lecz zdecydujemy o zmianie losu ulic zbudowanych w poprzednim tysiącleciu? Kusi mnie myśl, że któraś z obecnych znaczących dróg miejskich zmieni swoje przeznaczenie. Nic w tej dziedzinie nie zadzieje się gwałtownie, ale eksperymentować można już teraz – czemu w niektórych miejscach nie wprowadzić zakazu ruchu samochodów w weekendy już najbliższej wiosny? Czy niedzielny deptak na gdyńskiej Świętojańskiej spotkałby się z entuzjazmem spacerowiczów, czy raczej z gwałtownymi protestami kierowców?

Przyszły model transportu w metropolii to jeden z tematów, które pojawiły się w ramach poniedziałkowej, gdyńskiej debaty pod hasłem „EkoMetropolia: Jakość życia – przestrzeń przyjazna mieszkańcom”. Inne: brak wizji nie tylko w metropolii, ale i poszczególnych miastach, słabość środowisk, które chciałyby wpływać na politykę przestrzenną, brak debaty publicznej nad planami rozwojowymi… Zresztą jak tu razem gadać o przyszłości, gdy mieszkańcy i planiści mówią na ogół językami z dwóch różnych planet? Poza tym ani jedni, ani drudzy nie uważają demokracji za najlepsze rozwiązanie ustrojowe. Dla urzędników konsultacje społeczne to uciążliwość wynikająca z przepisów, a dla mieszkańców demokracja… Cóż. Ogólnokrajowe i regionalne sondaże pokazują, że naród nie garnie się do korzystania ze swoich praw i jest skłonny akceptować psucie przestrzeni miejskiej. Trójmiasto nie jest pod tym względem wyjątkowe.

Gdyńskie spotkanie „ekometropolitalne” zgromadziło kilkudziesięcioosobową grupę osób w sprawy lokalne zaangażowanych z racji aktywności społecznej bądź pracy zawodowej. Wśród obecnych spotkałem mieszkańców Wejherowa, Rumi, Gdyni, Sopotu i, dość licznych, Gdańska. Co ciekawe, a dość unikatowe – w jednym miejscu i czasie spotkali się między innymi radni kilkunastu dzielnic metropolii, od Obłuża i Chyloni po Młyniska i Dolny Wrzeszcz. Sądzę, że kontakty będą się zacieśniać i wydadzą owoc: współpracę bez względu na granice miast. Tym bardziej, że wyłania się wspólna sprawa – Droga Czerwona, nowa autostrada miejska położona wzdłuż linii kolejowej od północnych granic Gdyni do centrum Gdańska.

Na zdjęciu: dr inż. Tomasz Rozwadowski zadaje jedno z trudnych pytań. Zdjęcie i relacja video:
gazetaswietojanska.org

Tekst opublikowany w "Dzienniku Bałtyckim"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz