3 kwietnia 2013

Na Bugu we Włodawie przybyło...

W przedświąteczny czwartek rozpoczęła się jedna z trudniejszych operacji inżynierskich realizowanych nad Wisłą. W Wielką Sobotę została zakończona – łuk nowego mostu został osadzony na podporach. A działo się to w mieście, które całkiem niedawno było stolicą województwa pomorskiego – w Toruniu. Toruń i Trójmiasto już od trzech ćwierci stulecia nie są w jednym województwie, ale łączą nas silne więzi. Choćby czynna autostrada A1 dla samochodów i „dziurawa”, zaniedbana i zdewastowana autostrada wodna – Wisła, niegdyś będąca największym szlakiem żeglugowym w Europie. 

Budowa toruńskiego mostu jest przykładem tego, że drogi wodne i kołowe mogą współistnieć. Ba, bez żeglugi nie byłoby możliwe zbudowanie mostu, z którego Toruń jest dumny jeszcze przed zakończeniem budowy! Powstałe na brzegu elementy konstrukcyjne do miejsca montażu musiały przecież dopłynąć. A jednostki uczestniczące w całej operacji też przypłynęły – między innymi z Trójmiasta, ale także spoza Polski (na szczęście są jeszcze na Wiśle armatorzy, więc nie trzeba było sprowadzać całości taboru z krajów, które wyprzedziły nas w żegludze rzecznej). Dodam, że za miesiąc kolejne fragmenty konstrukcji też na Wisłę wypłyną. 
Zdjęcia pochodzą ze strony Miasta Torunia. Więcej zdjęć: torun.pl

Operacja w Toruniu jest największym przedsięwzięciem drogowo-żeglugowym od dwóch lat, kiedy z gdyńskiego Vistalu płynęły Wisłą elementy innego mostu, tamtym razem zlokalizowanego w Warszawie. Stołeczna budowa miała nieco mniej szczęścia niż toruńska – przęsłom udało się dość szczęśliwie, choć z przygodami, dotrzeć z Trójmiasta do Płocka. Dalej jednak droga składała się głównie z przygód. Okazało się, że rzeka nie lubi… nie do końca wiadomo kogo: Vistalu, władz stolicy, czy armatora, który z sześćsettonowym betonowym przęsłem utknął na Mazowszu. Ostatecznie armator sobie poradził i budowa mostu, choć z opóźnieniem, mogła zostać dokończona.

Rozregulowana, dziczejąca rzeka płata figle. Wielkanocne śniegi pomagają w „figlowaniu”. Otóż, jak donoszą z południowej Polski, ilość śniegu rośnie. Ten śnieg się roztopi i za kilkanaście dni zacznie spływać z gór Sołą, Dunajcem i Wisłoką. Do Wisły. A jak donoszą z zachodniej Ukrainy, tam też śniegu nie brakuje. On gdzieniegdzie już spływa, gdzieniegdzie nadal pada. Ten ukraiński śnieg też się roztopi. I spłynie Sanem i Bugiem. Do Wisły. Dodajmy, że stany ostrzegawcze na Bugu już są przekroczone.

Może się wyszykować wysoka woda…

Stan Bugu we Włodawie - 2 kwietnia. Za: RZGW Warszawa - mapa. 

Tekst opublikowany w papierowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz