11 maja 2013

Bonżur, Bonżuraw

Jakiś czas temu zeszłoroczny Euro Koko stadion w Gdańsku nazwałem "Bondżowi Areną" (więcej). Nazwa na cześć wielkiej szmaty, która obiekt uznawany za ładny zmieniła w słup reklamowy. A dziś w oczy mi wlazło coś takiego:
 
W obie strony rzeki: 
   

Zjawisko szpecenia miasta przez reklamy zostało zauważone przez władze miejskie Gdańska. Powołano Referat Estetyzacji w urzędzie, miejskie służby planistyczne też powołały komisję estetyczną, komisja ds. rewitalizacji powołana przez Radę Miasta Gdańska też zajmuje się tematem. Efekt - Miasto Gdańsk pokryło różne swoje obiekty reklamą koncertu, który ma się odbyć w Bondżowi Arenie. Gdyby Miasto zlecało tę promocję, byłby to chyba jeden z najkosztowniej reklamowanych (w sferze reklamy zewnętrznej) koncertów świata.

To ja już chyba wolę tak:
 

Swoją drogą jestem ciekaw, która jednostka miejska której jednostce miejskiej zleca różne działania promocyjne. I czy (oraz ile) za to płaci. A jeśli nawet nie płaci, to czy nalicza i odprowadza podatek VAT.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz