26 października 2013

Neo-Neptun, czyli był sobie Wrzeszcz

Kiedyś ktoś powiedział, że Wrzeszcz jest tą z dzielnic Gdańska, w której wysokościowce to coś całkowicie naturalnego. Było to w czasach, gdy budynków powyżej 10 pięter było we Wrzeszczu sztuk 1 (słownie: jeden), a nazwa "Manhattan" odnosiła się dość żartobliwie do skupiska parterowych pawiloników handlowych zgrupowanych u stóp tego wieżowca - "Olimpu".
Od tego czasu powstały Cztery Tałery ("Quattro Towers" - zestaw fotek trochę niżej), a teraz kończy się budowa Neo-Neptuna (to niebieskie).
Gdy przyglądam się tym budowlom, walczą we mnie dwie myśli. Pierwsza mi podpowiada, że zabudowa powinna być harmonijna, dopasowana do historii miejsca albo kształtująca nową jakość w nawiązaniu do tej historii. I druga - że lepiej upodobnić się do jakiegoś miasta, w którym zabudowa XIX- wieczna sąsiaduje z wysokościowcami; oczywiście najlepiej do miasta z "amerykańskiego snu", powiedzmy Nowego Jorku (a może Detroit)?
Cztery Tałery:
Ameryka pełną gębą:
Słyszałem ostatnio parę razy, że Ameryka zazdrości Europie architektury i sposobów planowania miasta. I że gdyby powtarzali planowanie miast, to może by nie popełnili koszmarnych błędów. 

PS. Niektórzy twierdzą, że projektowanie polskich miast należy zostawić w rękach fachowców. Cokolwiek by to miało znaczyć. 

Patrz też: → Detroit

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz