30 października 2013

Ogarniam

Ogarna – mała uliczka w Gdańsku, której (projektowane) elewacje wzbudziły wielką dyskusję i jeszcze większe kontrowersje. Wrzeszcz – wielka dzielnica, w której zmiany estetyczne w ciągu ostatnich lat następują bardzo dynamicznie. Jakoś niemal bez dyskusji… 

Ogarna to ulica szara, nudna i nieładna. Zabudowano ją coś za Józefa Stalina na zgliszczach. Przedwojennego charakteru nie zachował niemal żaden budynek. Nic dziwnego, że nie jest chętnie odwiedzana – bo i po co łazić po miejscu bez charakteru? Przygotowano projekt, którego efektem może być radykalne przeobrażenie ulicy.

Na nowy projekt niektórzy się bardzo oburzają. „Argument, że malowanie fasad ma ożywić ulicę, jest dla mnie kuriozalny” – przesądza (chyba trochę pochopnie) Małgorzata Todoroska, prezeska Stowarzyszenia Historyków Sztuki. Dr Jacek Friedrich mocniej wyraża swoje emocje: „Jestem zbulwersowany. Dla mnie te gryzmoły to prawdziwy skandal (…) Całe to przedsięwzięcie firmuje Referat ds. Estetyzacji. Jestem tym naprawdę wstrząśnięty. To zupełny obłęd”. Co dr Friedrich proponuje w zamian? Otóż jego zdaniem ulica „potrzebuje wymiany nawierzchni, nowych okien, oczyszczenia tynków, zasadzenia drzew”.

Działań proponowanych przez Jacka Friedricha potrzebują setki zaniedbanych ulic w większości dzielnic Gdańska. A Ogarna potrzebuje rozwiązań radykalnych, przyciągających tłumy właśnie przez rewolucję estetyczną. Już teraz sama dyskusja powoduje, że uliczka staje się bardziej znana i sporo osób tam przyjdzie po to choćby, by zobaczyć kontrowersyjne miejsce. Jeśli całość zostanie zrobiona nieszablonowo, pojawią się kolejne knajpy i inne atrakcje, to arcynudna dotąd Ogarna nabierze charakteru i życia. I będzie mogła zasysać nie tylko turystów odwiedzających Główne Miasto, ale i zachęcić mieszkańców innych dzielnic naszej metropolii.

Wrzeszcz. Budynek z czasów sprzed Wolnego Miasta Gdańska.
Jeden z wielu mało interesujących historyków sztuki. 

A Wrzeszcz? Większość jego zabudowy uniknęła bombardowań i pożarów. Budynki z końca XIX wieku i z czasów Wolnego Miasta Gdańska stoją nadal. W ostatnich latach wiele z nich zmieniło swój charakter. Doczekały się nowych elewacji – wiele z nich w paseczki pionowe i poziome, niekiedy w pięciu-sześciu wzorach i kolorach na jednej kamienicy. Zdobienia i detale obtłuczono, bo przeszkadzały styropianowi. Niektóre domy wyburzono, inne wkrótce pójdą pod spychacz, bo przeszkadzają w ucieleśnieniu wizji Wrzeszcza jako jednej z dzielnic dla supermarketów i samochodów.

Degradacja estetyczna starej zabudowy Wrzeszcza nie spotkała się ze strony historyków sztuki z ułamkiem tego zainteresowania, jakie wykazują oni teraz, zawzięcie dyskutując o jednej uliczce Głównego Miasta. A interwencji wymagają setki budynków sporo starszych od tych na Ogarnej. Interwencji wymagają całe kwartały ulic, miejsce życia dziesiątek tysięcy ludzi.

Chwała Referatowi Estetyzacji Urzędu Miejskiego w Gdańsku nie tylko za projekt Ogarna 2.0. Chwała mu także za zainteresowanie Wrzeszczem, za akcję „Dolny Wrzeszcz w kolorze” skierowaną do mieszkańców przedwojennych kamienic. Niechaj wreszcie przyłączą się do niej i historycy sztuki!

Tekst opublikowany w "Dzienniku Bałtyckim"



Ciąg dalszy dwa miesiące później (grudzień 2013): → Ogarniam 2.0

8 komentarzy:

  1. Ojjjj jakie to słabe. Cały koncept artykułu to klasyka demagogii dla początkujących - technika "a u was to murzynów biją a wy nic" (sposób w jaki propaganda komunistyczna próbowała zbijać amerykańskie oskarżenia o totalitaryzm). A teraz fakty, o których pan Dwojacki nie zechciał się zająknąć: środowiska historyków sztuki, architektów, społeczników zaangażowanych w obronę wartości kulturowych Gdańska jako pierwsze próbowały ratować stary wrzeszcz przed dewastacją termomodernizacji, obklejania reklamami, "pastelozą elewacji" itd. Przykłady: akcje w obronie wyburzanego spichlerza w miejscu obecnego Lidla vis a vis Galerii Bałtyckiej (lata 90!), w obronie elewacji w Dolnym Wrzeszczu (wnioski o wpis wielu ulic pod nadzór konserwatorski - lata 90!), czy nawet teksty i działania na rzecz obrony cennych obiektów modernizmu (np pawilon rzemieślnik na ul. Klonowej, ozdobiony sgraffito) - itd. To m.in temat podejmowany przez p. Friedricha. Przykłady możnaby mnożyć, ale po co? Każda osoba zainteresowana tematem wie, kto i kiedy angażował się na rzecz ochrony krajobrazu kulturowego naszego miasta. Podważanie tych działań i zasług, tylko po to, aby demagogicznie bronić sensu kuriozalnej i oszpecającej akcji "rewitalizacji" ul Ogarnej, to wyjątkowy faul i obrzydliwość. Jestem nią głęboko zażenowany i osobiście dopilnuję, żeby pan, panie Dwojacki, poniósł odpowiedzialność za styl tego wywodu i jego "poziom". Ponieważ mieszkamy w tej samej dzielnicy, okazji będzie aż nadto ;) Bez pozdrowień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja pozdrawiam. I zachęcam do włączania się w działania, które przyniosą dobry skutek.

      Usuń
  2. Ale Dr.Dwojacki przynajmniej się podpisał w przeciwieństwie do autora powyższego komentarza.
    Ale co się dziwić - groźby najlepiej słać anonimowo.

    W całej sprawie najważniejsza jest jak sądzę kulturalna dyskusja. Należy pamiętać, że kiedyś Centrum Pompidou wzbudzało podobne odczucia co planowane na Ogarnej elewacje. Sam nie mam jeszcze zdania na ich temat. Wizki są średnie i być może przez to niektóre elewacje zdają się być ... zbyt nachalne. Z drugiej strony - pamiętajmy, że to co robimy dzisiaj robimy też dla przyszłych pokoleń, które byc może będą trochę bardziej "odjechane" od nas i stwierdzą, że te nasze elewacje to super sprawa i należy je chronić ! (sic!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mam zdania. Ale uważam, że potrzebne jest mocne uderzenie.

      Usuń
  3. Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu. Niech żyje nam! Chwała mu! Chwała! Chwała!

    OdpowiedzUsuń
  4. Co za gość w pierwszym poście ;)
    "osobiście dopilnuję, żeby pan, panie Dwojacki, poniósł odpowiedzialność za styl tego wywodu i jego "poziom". Ponieważ mieszkamy w tej samej dzielnicy, okazji będzie aż nadto ;) Bez pozdrowień"......... Tyle szczerości wow, takie merytoryczne. Moja racja taka moja..... Konkret, co za elokwencja, normalnie Cyceron

    OdpowiedzUsuń
  5. Poprawka: budynek prezentowany na zdjęciu nie pochodzi z czasów Wolnego Miasta, lecz wcześniejszych, sprzed I wojny światowej.

    OdpowiedzUsuń