10 listopada 2013

Prezydent Gdańska zbiera chrust na zimę?

Indiańska wioska to miejsce w Gdańsku zabudowane tuż po pierwszej wojnie światowej kompleksem parterowych domów z ogródkami. Dokładna lokalizacja: Wrzeszcz – Strzyża Dolna, teren między peronem kolejowym a lotniskiem. Nazwę nadał temu miejscu Günter Grass, wcale nie dlatego, że mieszkali tu Indianie. 


Również współcześnie nie ma tu Indian. Mieszka parędziesiąt rodzin, które miały pecha – budynki komunalne, w których ich rodziny zamieszkały już po ostatniej wojnie światowej, nie zostały przez urząd miejski dopuszczone do wykupu. W tym miejscu zaplanowano drogę. I ta droga rzeczywiście powstanie, jako główna trasa dojazdowa do galerii Centrum "Metropolia", już budowanego tuż przy peronie SKM Wrzeszcz. 

Wiosną 2012 prezydent Gdańska, ustami swojego zastępcy Macieja Lisickiego, oświadczył: „nie musicie kupować opału na zimę, przeprowadzacie się jeszcze w wakacje”. Ponad rok później, w sierpniu 2013, mieszkania w nowej lokalizacji stały już gotowe do przyjęcia mających się przeprowadzić mieszkańców Indiańskiej wioski. Tymczasem… 

Jest listopad. Wiceprezydent Maciej Lisicki i podlegli mu urzędnicy od kilku tygodni uchylają się od odpowiedzi, czy w 2013 też nie należy kupować opału na zimę. A puste mieszkania czekające na przesiedlanych ogrzewanie mają. I czekają...

Brak działań ze strony prezydenta można tłumaczyć tylko w jeden sposób: zbiera dla mieszkańców chrust na zimę.

  
Na zdjęciach - Indiańska wioska we Wrzeszczu (można powiększyć)
Dowcip (suchar) o Indianach zbierających chrust: → tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz