31 grudnia 2013

Gdańska demokracja pozorowana

„Projekt, autorstwa aparatu partyjno-urzędniczego trzymającego władzę w Gdańsku, stanowi nieudolną próbę…”? A może „Podstawową cechą projektu jest brak refleksji na temat ustroju i zasad działania miejskiej administracji Gdańska…”? Czy też „Liczę na to, że nowa Rada Miasta dokona zmian zbliżających Gdańsk do standardów wyznaczonych przez miasta, w których demokracja lokalna stanowi realną wartość…”?
Pierwsze zdanie nie było łatwe do napisania - a męczyłem się nad większą całością - pisałem opinię do projektów uchwał Rady Miasta Gdańska zawierających statuty dzielnic. Termin składania uwag wyznaczono na dziś, 31 grudnia 2013 (moja wina, że nie napisałem opinii wcześniej, ale projekt jest marny i źle napisany - trudno się czyta i nie było mi łatwo się zmobilizować). Ale poradziłem sobie. I opinia, którą prześlę do prowadzącego konsultacje Biura Rady Miasta będzie brzmiała w sposób stonowany. Mniej więcej tak:

"Przedstawiony do zaopiniowania projekt uchwały Rady Miasta Gdańska nie wynika z oceny aktualnego, marnego stanu demokracji lokalnej w Gdańsku. Projekt nie odpowiada na potrzebę awansu Gdańska do grona miast o dobrych standardach reprezentacji mieszkańców i ich wpływu na sprawy dzielnic.
Trudne do przyjęcia są przepisy, w których:
1) administracja miejska nie ma obowiązku informowania mieszkańców dzielnic o sprawach tych dzielnic i planach wobec nich,
2) przedstawicielstwa mieszkańców nie mają prawa opiniowania lokalnych planów utrzymania zieleni ani remontów lokalnych ulic,
3) rady dzielnic nie mają prawa wnoszenia projektów uchwał pod głosowanie Rady Miasta (brak prawa inicjatywy uchwałodawczej),
4) informacje pisemne (biuletyny) publikowane przez rady dzielnic mają w dalszym ciągu podlegać cenzurze bądź być zakazane.
Trudno zaakceptować brak refleksji na temat ilości i wielkości dzielnic Gdańska. Wątpliwy jest sposób ustalenia granic wielu z nich. Kuriozum jest to, że o granicach dzielnic informatycy miejscy decydują w stopniu większym, niż osoby mające pojęcie o funkcjonowaniu społeczności lokalnych.
Dodatkowo zwracam uwagę, że proponowana forma statutu jest niechlujna pod względem redakcyjnym, zaś struktura i kolejność treści w projekcie uchwały obniża komunikatywność przekazu."

Krótko mówiąc: zaopiniowałem słabe prawo, który ma zastąpić inne słabe prawo. Gniot w miejsce gniota. Efekt trwającej ponad rok ciężkiej i umiarkowanie sensownej pracy jednej z komisji Rady Miasta Gdańska...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz