11 stycznia 2014

Czy Gdańsk musi płonąć?

Wczoraj spalił się IV Dwór na Polankach. W ten symboliczny sposób zainaugurowany został nowy sezon pożarów w Gdańsku. Czy nowy rok będzie lepszy od poprzednich? Oto ważniejsze płonące obiekty (fotki można powiększyć):

Najwięcej pożarów w 2013 roku było w obiektach pozostałych po klubie Gedania przy ul. Kościuszki we Wrzeszczu (obecnie sportowa spółka akcyjna prowadząca drużynę ENERGA Gedania). Paliła się historia polskiego („polonijnego”) sportu i działalności mniejszości polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku. Różne szacunki mówiły o 10 do 20 pożarów małych (bo zabudowa jest mała),  ale wystarczających, by poszkodowani sąsiedzi znaleźli się w szpitalu. Budynek nawet nie wygląda na spalony, bo paliły się drewniane stropy piwnic. Świetne miejsce na deweloperkę. 

Zdjęcia: Rada Dzielnicy Wrzeszcz Dolny

Najwięcej emocji wzbudzała w 2013 roku zabytkowa zajezdnia tramwajów konnych w Oliwie. Obiekt, położony centralnie przy Alei Grunwaldzkiej, sprzedany został kiedyś przez władze Gdańska na szlachetne cele. Z własnością działy się potem różne dziwne rzeczy. Podobnie jak ze stanem technicznym, o którym zdecydowały pożary. Ale nie spalił się do końca. Dobre miejsce na biurowiec.

Zdjęcia: Tomasz Strug / StaraOliwa.pl

Rzeźnia miejska – to nie brzmi zbyt elegancko. To jednak przede wszystkim położony tuż nad wodą stary spichlerz z budynkiem dyrekcyjnym. Pali się systematycznie od lat, akurat ostatnio nie płonął. Idealne miejsce zarówno na biurowiec, jak i na mieszkaniówkę, najlepiej apartamenty. 

Zdjęcia: Anna Pisarska-Umańska

IV Dwór. Mury XVIII-wiecznego budynku pozostały, ale zawalił się dach. Dwa zdjęcia poniżej pochodzą z 2014 roku. Jedno sprzed niespełna tygodnia, a drugie jest dzisiejsze, widać na nim skutki wczorajszego pożaru. Obiekt wprawdzie nie zostanie rozebrany, ale koszty jego przywrócenia do stanu używalności (nie mówię już o świetności) będą sporo wyższe, niż przed spaleniem. Ze środków samorządu oczywiście nie będzie pieniędzy na odbudowę. Ale Polanki to znakomite miejsce na apartamentowiec...

Zdjęcia: Anna Pisarska-Umańska i StaraOliwa.pl

Oczywiście, zdaniem niektórych nic złego się nie dzieje... To nie 1945 rok, gdy po zdobyciu miasta Armia Czerwona zabawiała się wrzucaniem koktajli Mołotowa w bramy i okna Wrzeszcza. Nie mówiąc o czasach, gdy wiele budynków było po prostu z drewna i Gdańsk, jak każde europejskie miasto, musiał się co jakiś czas palić. 

Niespodziewanie życie bardzo szybko przyniosło ciąg dalszy. Proroctwo otwarcia sezonu na pożary się spełniło: → Gdańsk w ogniu (13 stycznia 2014).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz