4 stycznia 2014

Gdańsk kocha reklamy (2013)

Jedna z największych i najdłuższych lokalnych kampanii reklamy zewnętrznej to promocja w Gdańsku italo-amerykańskiego artysty Jona Bongiovi. Reklamy były wszędzie, nawet na ślicznej kopułce stadionu nowego Circus Maximus. Skopiowany z RPA obiekt przez wielu mieszczan gdańskich traktowany jest ikonicznie, jako dowód wielkiej sprawności naszych władz (nota bene - kiedy budowa zostanie wreszcie skończona?). Jednak ozdobiony reklamą, stał się największym  słupem ogłoszeniowym co najmniej w Gdańsku.
Ale to tylko kawałek problemu - reklamy w mieście są wszechobecne, w tym w bardzo wielu miejscach dość powszechnie uznawanych za niestosowne. Jak na przykład reklama zawieszona przy Złotej Bramie, na Dworze Bractwa Św. Jerzego przez Stowarzyszenie Architektów Polskich (zob. → materiał w Gazecie Wyborczej).
Jednym z rozwiązań, coraz popularniejszych na świecie, jest wprowadzenie całkowitego zakazu reklamy, szczególnie wielkoformatowej. Jestem przeciwny takiemu rozwiązaniu w Gdańsku - są tu miejsca, w których oświetlenie słupa reklamowego jest oświetleniem jedynym, a reklama zasłania rozpadające się elewacje. Tym niemniej, co do zasady, musi istnieć sensowna polityka miejska dotycząca reklam i - szerzej: estetyki miasta i krajobrazu.
Na razie mamy ideowy Referat Estetyzacji Urzędu Miejskiego, który jest prawdopodobnie jedyną strukturą urzędową w Gdańsku podejmującą jakiekolwiek działania w tej dziedzinie. Ale referat niewiele zrobi, jeśli inne jednostki miejskie albo same wieszają reklamy (stadion miejski na zdjęciu powyżej), albo mają z nich konkretny dochód - jak z reklamy pewnego przybytku uciech na kamienicy miejskiej poniżej (widok - po demontażu reklamy).
Tytuł wzięty z profilu na facebooku: www.facebook.com/GdanskKochaReklamy

W serii podsumowań szczęśliwego roku 2013:
→ Grunt to jakoś - bez "ć" (o jakosi w realizacji inwestycji miejskich)
→ Kreditus Maximus, czyli Arena Dobrej Nadziei
→ Gdańsk się przeprowadza (o rozwoju miasta)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz