15 lutego 2014

Alarm dla Brzeźna?

W dużym, gęsto zabudowanym mieście tereny rekreacyjne są dobrem rzadkim. A wielkomiejskie tereny zielone nad morzem - takie zjawisko graniczy z cudem. Gdańsk ma unikatowy skarb - graniczący z plażą zielony, nadmorski pas rekreacyjny na 'dolnym tarasie', między Jelitkowem a Brzeźnem, między brzegiem Zatoki a gęsto zaludnionymi dzielnicami: Przymorzem, Zaspą i Wrzeszczem.

Wstawianie w tym miejscu jakichkolwiek grodzonych osiedli jest zabieraniem przestrzeni publicznej (już do tego dopuszczono). A pakowanie w krajobraz okolicy jakichkolwiek nowych obiektów wymaga ostrożności najwyższej, w mojej opinii większej, niż w okolicach stoczniowych dźwigów (i ECS). Stąd wzięła się parę miesięcy temu akcja "Brzeźno nie dla wieżowców" (dotycząca terenów sąsiadujących z parkiem nadmorskim).

A teraz chyba los zmusza do akcji kolejnej. 

Zdjęcia poniżej to "świeżynki", zrobione dziś w nocy na terenie byłego wojskowego ośrodka wczasowego (między al. Hallera a brzeźnieńskim molo). Pod piłę idą dziesiątki drzew, jak relacjonują świadkowie - drzew zdrowych.

Fot. Dorota Kuś i Brzeźno nie dla wieżowców - profil facebook

Przed kilkoma miesiącami władze miasta Gdańska odrzuciły wszystkie uwagi nie tylko do planu "wieżowcowego", ale i do planu "zagospodarowania przestrzennego" innych terenów pasa nadmorskiego. Uchwały rad dzielnic w tej sprawie były uchylane przez prezydenta specjalnymi zarządzeniami. Kompletnie zignorowana została Społeczna koncepcja zagospodarowania pasa nadmorskiego opracowana przez ekspertów z Politechniki Gdańskiej. Obecną wycinkę traktuję jako konsekwencję działań władz miejskich, które uporczywie dążą do psucia miasta w różnych miejscach, nie tylko w Brzeźnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz