14 lutego 2014

Miasta: Co było ważne w 2013, na co liczymy w 2014?

"Magazyn Miasta" to jedna z ciekawszych rzeczy do czytania dla wszystkich, którzy interesują się współczesnymi miastami. Tam znaleźć można m.in. przegląd odpowiedzi różnych ciekawych osób na różne ciekawe pytania. Też zostałem spytany. W efekcie musiałem chwilę dłuższą solidnie pomyśleć.
I odpowiedziałem:

Które z działań przeprowadzonych lub rozpoczętych w 2013 roku dotyczących miast i polityk miejskich było najbardziej zachwycające, zaskakujące albo rozczarowujące?
     Zachwyciła mnie ekspansja budżetu obywatelskiego. Wprowadzany jest on często wbrew administracji gminnej, której skrytym marzeniem jest trwanie w ramach dotychczasowych metod planowania zadań i wydatków. Nawet budżety pseudoobywatelskie uruchamiają inicjatywę w społecznościach, które latami trwały w bezruchu lub w poczuciu bezsilności. Z tej mąki będzie chleb.
     Rozczarowaniem jest dla mnie fakt, że patologie w planowaniu przestrzennym mają zasięg ogólnopolski, przez co np. Gdańsk nie bardzo ma się od kogo uczyć. Normą jest lekceważenie aspiracji społeczności lokalnych, nawet jeśli mobilizują one po swojej stronie wysokiej klasy ekspertów. Normą jest też fakt, że przeciwnicy chorych planów są spychani na pozycje umożliwiające wyłącznie jałowy protest.
     Zaskoczyła mnie natomiast wysoka jakość konsultacji społecznych związanych z przygotowaniem strategii mojego województwa (pomorskiego) i regionalnych programów strategicznych w różnych dziedzinach działania urzędu marszałkowskiego. Każda uwaga była wysłuchiwana i dyskutowana publicznie, a końcowy efekt można uznać za niezły kompromis.

Jakiego działania dotyczącego miast i polityki miejskiej potrzebujemy w 2014 roku?
     Potrzebujemy w miastach konsultacji społecznych dotyczących sposobu czerpania korzyści ze środków Unii Europejskiej w „nowej perspektywie finansowej” do 2020 roku. Wydawanie pieniędzy w sposób przypadkowy, na przedsięwzięcia nieefektywne bądź pogarszające jakość życia, podporządkowane jest obecnie ideologii „trzeba wydać jak najwięcej” (a nie jak najmądrzej). Odrobina mądrości zbiorowej bardzo się przyda.
     Potrzebujemy też m.in. poważnej przymiarki do ustawy metropolitalnej, która ułatwi instytucjonalizację współpracy dużych miast z gminami otaczającymi, a szczególnie współpracy między dużymi miastami współtworzącymi przyszłe metropolie (Górny Śląsk, Bydgoszcz/Toruń, Gdańsk/Gdynia). Nie wykluczam daleko idących zmian w statusie prawnym miast na prawach powiatów oraz gmin i dzielnic wchodzących w skład metropolii.

Odpowiedzi różnych osób udzielone Marcie Żakowskiej (Magazyn Miasta) zostały przez nią opublikowane w Res Publice: → część 1 oraz → część 2

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz