2 lutego 2014

Gdański bezplan transportowy

Bezplan i chaos - taki obraz przyszłości transportu zbiorowego rysuje się z "planu", przygotowanego staraniem Miasta Gdańska. Dokument przedstawiony do konsultacji społecznych nosi wprawdzie tytuł "Plan zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla miasta Gdańska na lata 2014-2030", ale autorom wyraźnie zabrakło odwagi by napisać że to nieuporządkowany wstęp do ramowych założeń. I że to nie jest plan.

Wyświetlacz trasy tramwaju - po modernizacji

Żeby czytelnikom oszczędzić trudu przedzierania się przez ponad 100 stron bałaganu należało już w pierwszym akapicie napisać: "Obywatelu, nie możesz być pewien, kiedy zlikwidujemy autobus odjeżdżający z miejsca w którym mieszkasz (lub do którego chcesz się przeprowadzić). Ale możesz być pewien, że będziemy o tym myśleć" - informacja taka pojawia się dopiero na stronie 76. "Kupuj samochód" - należało napisać na pierwszej stronie - a napisano to dopiero na stronie 36, gdzie dla Gdańska planuje się liczbę samochodów dwukrotnie (lub więcej) wyższą niż w biednych i zimnych miastach w rodzaju Amsterdamu, Berlina, Kopenhagi, Helsinek czy Sztokholmu.

W dokumencie stwierdza się słusznie: "w dotychczasowych działaniach rozwiązania związane z realizacją priorytetów w transporcie publicznym wprowadzone zostały w bardzo ograniczonym zakresie" (str. 46). Tu trzeba się z autorami zgodzić: zarówno warunki przemieszczania się pieszych, jak i komunikacja miejska są daleko w tyle za wydatkami na budowę nowych wielkich przedsięwzięć miejskich. A przy planowaniu nowych dróg i obiektów dba się o to, by o transporcie zbiorowym, rowerowym czy pieszym pomyśleć słabo - bądź nie pomyśleć w ogóle (nie twierdzę, że nowa droga bez chodnika jest w Gdańsku normą, ale takie rozwiązania są praktykowane zarówno nowych, jak i starych dzielnicach).  
Plan stwierdza, że dostępność transportu zbiorowego dla osób niepełnosprawnych jest bardzo dobra. 
Wygodny (jedyny) sposób dostania się na przystanek tramwajowy. Gdańsk-Zaspa. Fot. Piotr Lachowski

Czy w "planie" w ogóle szuka się rozwiązania problemu, który mieli przed sobą autorzy? Nie do końca wiadomo. Sposób napisania dokumentu podporządkowany jest trzem zasadom: chaosu, przypadku i ogólników. Nie jest jasne, czy obecnie istniejące linie będą działać przez długie lata, czy "za chwilę" zostaną skasowane. Nie wiadomo, czy poprawią się warunki dojścia do przystanków. Nie wiadomo, czy tramwaje i autobusy pojawią się w miejscach i godzinach, gdzie są (niekiedy od lat) wyczekiwane. Nie wiadomo, czy komunikacja miejska będzie jeździć szybciej oraz czy tłok w autobusach i tramwajach ma być rozładowywany? Nie wiadomo, czy budowa nowych linii tramwajowych doprowadzi do poprawy, a może do pogorszenia atrakcyjności transportu zbiorowego. 

Dowiadujemy się za to, że zostanie zbudowana Droga Czerwona i Droga Zielona. No i dostajemy (niezbędną nam w planie transportowym?) zdekompletowaną bazę teleadresową gdańskich szkół oraz wykaz adresów supermarketów i urzędów. Dzięki "Planowi zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego" możemy dowiedzieć się, że Prokuratura Okręgowa mieści się przy Wałach Jagiellońskich 36, a Prokuratora Apelacyjna przy Wałach Jagiellońskich 38 (ABW - Okopowa 9, Urząd Pracy - Okopowa 21/27). Że Lechia jest na Traugutta, a Teatr Wybrzeże na Św. Ducha 2. 

Nie wiem, kto opracowywał dokument. Wiem, że to dziadostwo ma być uchwalone przez Radę Miasta Gdańska. Moim zdaniem nie tylko Rada Miasta powinna ten dokument odrzucić - już wcześniej powinien to zrobić zleceniodawca, czyli Miasto Gdańsk. Chyba że zleceniodawcy chodziło właśnie o takie "coś" - nie wiadomo co.

Termin składania opinii: 4 lutego.
Dostęp do pełnej treści dokumentu oraz formularza konsultacji → tutaj.
Moje uwagi (co pikantniejsze fragmenty zaznaczyłem na czerwono) → tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz