24 lutego 2014

Po głosowaniu nad gdańskim Budżetem obywatelskim

51 tysięcy osób zagłosowało na projekty do gdańskiego budżetu obywatelskiego. To 13,6% uprawnionych mieszkańców mających 16 lub więcej lat. Wyraźną większość głosujących (57%) stanowiły kobiety, którym widać bliższe są sprawy urody miasta i stanu infrastruktury miejskich ulic i parków. Chyba po prostu kobiety są wrażliwsze na sprawy warunków życia w mieście.  

Kilkaset, pewnie nawet więcej niż tysiąc osób było zaangażowanych w tworzenie i aktywną promocję projektów. Wielki dla Was szacunek, że zechcieliście być aktywni w czasach powszechnej niechęci do udziału w życiu publicznym.

Nie wiem jeszcze, jakie projekty uzyskały największe poparcie. Czy "szkolne", wspierane przez wiecznie niedofinansowane miejskie placówki edukacyjne? Czy "lokalne", związane z dążeniem do poprawy jakości codziennego życia w różnych częściach miasta? Czy może "symboliczne", dotyczące utrzymania miejsc znanych powszechnie, a zaniedbanych? Czy może "extrasy", projekty dotyczące spraw niestandardowych, wykraczających poza zwykłe, a słabo wypełniane obowiązki miasta?

Inicjatywa na rzecz budżetu obywatelskiego, zgłaszana przez ruchy miejskie od 2010 roku, w końcu doczekała się realizacji. Kto przyłożył rękę do tego, że budżet obywatelski w Gdańsku się w ogóle objawił? Ewa Lieder, która pierwsza w mieście, już w 2012 roku wdrożyła budżet obywatelski w swojej dzielnicy - Dolnym Wrzeszczu. Beata Matyjaszczyk, która z sukcesem sklonowała procedurę budżetową w Śródmieściu w roku 2013. Lidia Makowska, z którą wspólnie zaangażowałem się w 2013 w Kampanię na rzecz budżetu obywatelskiego, z prostym celem wynegocjowania możliwie uczciwych i dobrych zasad procedury budżetowej. Marcin Gerwin, współinicjator pierwszego w Polsce budżetu obywatelskiego w Sopocie, który swoją wiedzą ekspercką od początku wspierał społeczne działania na rzecz gdańskiego budżetu. Magdalena Corvin, Andrzej Augusiak, Michał Szymański...


I od 1 sierpnia 2013, spóźnieni znacznie, polityczni włodarze Gdańska, którzy nagle wykonali woltę i "wysupłali" 9 milionów złotych na "pilotaż", efektem czego miasto znalazło się w pierwszej setce polskich miast z budżetem obywatelskim. Nie będę zbyt mocno wypominał, że przy lepszym refleksie i większej wrażliwości na sprawy obywatelskie Gdańsk mógł być w pierwszej trójce.  

Teraz czas na ocenę jakości zasad budżetu obywatelskiego i procedury, według której się "zadział". Przy akceptacji władz miejskich i wsparciu Fundacji Batorego odbędzie się Panel obywatelski. Dzięki niemu jeszcze w marcu sformułowana zostanie opinia społeczna, która ma być uwzględniona przy projektowaniu kolejnej edycji głosowania obywatelskiego (można zapisać się tutaj). Zachęcam też do wypełnienia miejskiej ankiety oceniającej "pilotaż" (dostępna tutaj).


Mam do budżetu pewien dystans - głosowałem już trzeci raz (w poprzednich dwóch latach na poziomie dzielnicowym), dość uważnie przejrzałem zasady przyjęte w innych polskich miastach. Mimo pewnych zastrzeżeń i uwag; mimo słabego początkowo przygotowania administracji miejskiej do wdrożenia budżetu, powiem na razie tyle: nie tylko nie było źle, ale i powyżej oczekiwań!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz