31 marca 2014

100 rocznica "wessania" przez Gdańsk

Miasta rozwijają się na wiele sposobów. Jeden z nich to "zasysanie" terytoriów sąsiadujących. Gdańsk w XX wieku "zassał" terytoria wielokroć większe, niż jego pierwotna wielkość z roku 1900. Na obrazkach (mapki UMG; można powiększyć) przedstawione są zmiany, które zaszły pod koniec czasów pruskich, od początku wieku XX do pierwszej wojny światowej. 

1 kwietnia 1914 (równo sto lat temu!) do Gdańska wcielono Brzeźno, Stogi, Górki Zachodnie, Krakowiec oraz fragmenty Przymorza, Zaspy, Letnicy, Przeróbki, Młynisk. Nie będę pytał, które z tych dzielnic mają lepiej teraz, niż 100 lat temu (choć pytanie ma sens np. w odniesieniu do Brzeźna). Napiszę parę słów o rozroście miasta. 
Oczywiście, są globalne metropolie o powierzchni i ludności wielokroć większych od Tysiącletniego Gdańska. W wielu z nich jakoś udaje się zarządzać wielkimi organizmami miejskimi. Poszczególne części tych miast mają zwykle dość różne funkcje, wspólnym problemem jest transport wewnątrz nich czy daleko posunięta nierównomierność rozwoju infrastruktury. Są strefy prestiżu i strefy biedy. Są dzielnice mieszkaniowe na przedmieściach, są wyludniające się centra. 

W niektórych miastach USA próbuje się powstrzymać ten trend. Ale Stany pod względem jakości miast są generalnie "z tyłu" w stosunku do Europy (zachodniej), w której taki rozrost został na ogół zatrzymany, gdzieniegdzie chyba nawet odwrócony. Gdańsk jest jeszcze przed poważnym przemyśleniem tego tematu - na razie dominuje zabytkowa amerykańska ideologia General Motors i Forda sprzed 60 i więcej lat: "stworzyć możliwie szerokie drogi z centrum". Ideologia, co warto wiedzieć, porzucona w Europie (zachodniej) do tego stopnia, że niedawno zbudowane autostrady wewnątrzmiejskie i estakady są obecnie wyburzane. 

W Gdańsku rozrost terytorialny został chyba zahamowany (choć pod hasłem "metropolii" miasto próbuje sobie podporządkować nie tylko sąsiadów). Ale wypychanie ludzi z centrów na przedmieścia jest mocno odczuwalne. Pomimo braku Forda i GM budowanie nowych miejskich autostrad jest pasją władz o wiele (setek milionów złotych) większą, niż rozwój komunikacji publicznej. W dzielnicach z roku 1900 czy 1914 obecnie mieszka łącznie zdecydowana mniejszość obywateli. 

Ale jedno pozostało: pojęcie "Gdańsk" oznacza przede wszystkim Główne i Stare Miasto. Kolejno przyłączane tereny są traktowane przez władze jak przedmieścia, peryferia położone tak daleko, że są także w XXI wieku mało widoczne, mniej prestiżowe, mniej zadbane. 

Mieszkańcom Brzeźna, Górek Zachodnich, Krakowca i Stogów - w setną rocznicę "zassania" przez Gdańsk - życzę zmian na lepsze. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz