23 marca 2014

Przeleciany, czyli trajektoria lotu i teorie spiskowe

Nie wnikam z jakiego powodu wielu Polaków z łatwością używa takich zwrotów i słów, jak "trajektoria lotu", "przyziemienie", a także "spaść z progu", "wiatr z boku" czy "pieniądze w błoto". Dlatego publiczność w internecie z łatwością przeanalizowała lot delikwenta, który postanowił na Długim Targu w Gdańsku przelecieć skuterem śnieżnym nad symbolem miasta - fontanną Neptuna.

Władze Tysiącletniego Miasta Gdańska dały 100 tysięcy złotych na imprezę freestyle'owego motocrossu, z którą lot nad Neptunem był ściśle związany. Do stu tysięcy dołożono (gratis!) premię w postaci prawa lotu. Formalną zgodę na wydarzenie wydał gdański Zarząd Dróg i Zieleni, tłumaczący się potem, że nie wiedział na co się zgadza.

Konserwatora zabytków nikt się o nic nie pytał.

Neptun nie oberwał dzięki temu, że delikwent wybił się z progu bardzo wysoko i "przeleciał skocznię".  Kto wie, gdyby skoczek "spadł z progu", gdyby wystąpił "nagły podmuch wiatru", a trajektoria lotu...

Oczywiście Neptunowi nic by się nie stało. Według jednej z teorii prawdziwy Neptun jest schowany, a to coś na Długim Targu to replika z jakiegoś plastiku. Inna teoria głosi, że gdański Bóg Mórz jest twardzielem, który wytrzymał nawet pijaną zgraję kibiców w trakcie mistrzostw piłki kopanej (a nawet rozgrywek czołowej ekstraklasy), więc co mu jakiś skuter śnieżny. Chyba nikt nie wierzy w spiskową teorię, według której władze miejskie nie wiedzą na co wydają zgodę i pieniądze...

Gdańszczanie nie przypadkiem troszczą się losem Neptuna. A to, że delikwent połamał sobie nogi i go bardzo bolało, nie wzbudza żadnych publicznych uczuć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz