1 maja 2014

Półmarks

Różne rzeczy można znaleźć we Wrzeszczu w czasie remontu. A to jakieś pamiątki z czasów Wolnego Miasta. A to coś, co może pamiętać jeszcze cesarza.
Oto przedstawiam Państwu: Półmarks. Portret (autorstwa chudożnika S.B. Rajewa, podpisany cyrylicą) "przechował się" gdzieś pod podłogą - a może za piecem. Wylazł na wierzch w trakcie remontu.
Ma lat pewnie sześćdziesiąt (albo i więcej), być może pochodzi z czasów, gdy - po śmierci Stalina - postanowiono zmienić nazwę alei Franklina D. Roosevelta na al. Karola Marksa. Ale może być i starszy, bo przywarły do niego ścinki gazet popierających "dobrą" Koreę (komunistyczną) w wojnie z Koreą "złą", imperialistyczną (południową).
Co się stało z resztą portretu? Właściciel po fakturze papieru stwierdził autorytatywnie: papier dobry do kreślenia. I tak oto spuścizna Karola Marksa znalazła zastosowanie praktyczne w XXI wieku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz