1 czerwca 2014

Policja w kominiarkach na miejskiej imprezie (Dolny Wrzeszcz)

Dolny Wrzeszcz to jedna z najgęściej zaludnionych dzielnic Gdańska. Wielka dzielnica mieszkaniowa, licząca sobie 25 tys. mieszkańców, ludnościowo "większa połówka" Wrzeszcza. Dzielnica mieszkaniowa - nie przemysłowa, nie handlowa, usługowa ani rozrywkowa, ale wciąż, podobnie jak sąsiednia Zaspa -  mieszkaniowa.

I do tej dzielnicy trafiła impreza Streetwaves, odkrywająca nowe możliwości w starych przestrzeniach. Wczorajsza zabawa w Dolnym Wrzeszczu pokazała potencjał miejsc słabo lub wcale nie wykorzystywanych. "Amfiteatr" uformowany przy ul. Klonowicza w nie do końca zasypanym dole pod fundamenty bloku, który wiele lat temu nie został zbudowany. Peron SKM Gdańsk Kolonia, przy którym od lat nie zatrzymują się pociągi. Boisko przy Zespole Szkół Okrętowych, które okazało się dogodnym terenem koncertowo-piknikowym. Nadspodziewanie wielki teren przy MOPR na Konrada Leczkowa. Park Nad Strzyżą, w którym nagle pojawiły się dziesiątki rowerów, setki osób i w którym możliwe było przeprowadzenie regat statków z papieru. Park Kuźniczki ze świetnymi "psimi" atrakcjami. Puste lokale komunalne, w których nagle pojawiła się gastronomia i imprezy artystyczne...

Streetwaves nie dla mieszkańców? 
Streetwaves to była świetna impreza, ale ze zgrzytem, bardzo znaczącym zgrzytem. Kilka radiowozów, policjanci w kominiarkach, próba rozgonienia towarzystwa bawiącego się przy rondzie Wajdeloty.
Zdjęcie zrobione przeze mnie

Okazało się, że Streetwaves to przedsięwzięcie, w ramach którego do dzielnicy przywozi się artystów razem z publicznością, a miejscowi... Miejscowi zostali zaskoczeni nie tylko skalą i charakterem imprezy. Wielu z mieszkańców Dolnego Wrzeszcza o imprezie nawet nie wiedziało. Wiedzieli o festynie dzielnicowym, przez który przed południem przewinęło się co najmniej kilkaset, a może i ponad tysiąc osób. A o Streetwaves - hm. Tu organizatorzy dali ciała.

Na Wajdeloty impreza okazała się ciałem obcym, o czym świadczy m.in. wezwanie policji. Nie wiem, co zawierało zgłoszenie, ale policja pojawiła się w sile kilku radiowozów i paru dziesiątek funkcjonariuszy, niekoniecznie umundurowanych i pokazujących twarz. Reakcja kompletnie nieadekwatna do charakteru miejskiej imprezy. 

Można mówić, że przed kilkoma laty mieszkańcy ul Wajdeloty zgodzili się na rewitalizację okolicy. Faktycznie, wiele wspólnot zaangażowało własne pieniądze w techniczną rekonstrukcję ulicy. Czy podpisy zostały złożone ze świadomością, że miejsce ma się przekształcić z takiego, w którym się śpi, w takie, w którym się żyje? Słowo rewitalizacja (= ożywienie) wcale w Gdańsku nie jest jednoznaczne... 

Wiadomo już teraz, że zrobienie wielkiej imprezy bez powiadomienia mieszkańców może się skończyć akcją policji. Rozszerzę ten wniosek - dobrej komunikacji z mieszkańcami wymaga robienie różnych rzeczy odbiegających od tego, do czego wszyscy się przyzwyczaili. Rządzący miastem i podległe im instytucje nie mają daru dobrego komunikowania się z "ludem". Co w Dolnym Wrzeszczu wyszło wczoraj na Wajdeloty, przed paroma tygodniami na Kilińskiego, wcześniej Nad Stawem czy na Kopalnianej, a wkrótce pewnie w kolejnych miejscach...

1 komentarz:

  1. Dudniące nagłośnienie,przekrzykiwanie się i luzackie("nie znają mnie tu" )zachowania pasują może raz w roku do imprezy studenckiej -w końcu Dolny to matecznik nie tylko elitarnej profesury, twórców i artystów ale i młodo-studencki (akademiki)...
    Ale na pewno nie do imprez inicjowanych przez pracowników w imię kultury:Zabrakło wyczucia ,respektu i uszanowania inności Dolnego..Lunapark dla turystów i gastronomii w centrum miasta-zgoda,ale NIE tutaj..Tu wyraźnie zabrakło kulturalnikom ambitnego pomysłu a może i zwykłej orientacji ,Wyszło potężne faux pas z którego,sądząc po wypowiedziach "po" zupełnie sobie nie zdają sprawy - i to dopiero jest wstyd i zgroza.Zamiast przeprosin i kwiatów-aroganckie"nieśliśmy kulturę i kaganek...".No więc - nieprawda,nie niesiecie i nieporadne paluchy trzymajcie w innych miejscach.

    OdpowiedzUsuń